JEST PROBLEM

Wyjechałam w góry, żeby się odprężyć, pooddychać
górskim powietrzem, poprawić sobie humor.
Po kilkugodzinnej wędrówce wstąpiłam do restauracji.
Gdy czekałam na zamówiony posiłek, do lokalu wszedł mąż
koleżanki.
Nie był sam.
Przyklejony był bardzo szczelnie do młodszej
o jakieś 20 może 25 lat kobiety.
Nie mogę nic powiedzieć o jej urodzie, bo twarz
błyszczała od fluidu, ale poza przesadzoną tapetą
wyglądała całkiem nieźle.

Zresztą, jej wygląd w tym wypadku nie ma znaczenia.

Facet zauważył mnie, dopiero gdy obsługa
kładła posiłek na mój stolik.
Był wyraźnie zaskoczony.
Może wystraszony?
Szepnął coś do ucha kobiecie, podszedł do mnie,
usiadł obok i…
Poprosił, żebym udawała, że nie widziałam go
w tamtym miejscu, z tą osobą.

Koleżanka mówiła ostatnio, że od miesiąca jej mąż
dostaje dłuższe trasy, więc częściej nie wraca na noc.
Potem marudzi i ciągle narzeka na zmęczenie.
(Hmm, kobiety w takich wypadkach mówią, że boli je głowa)

Wciąż o tym myślę.
Powiedzieć, czy nie powiedzieć?
Jeżeli powiem, będzie źle, nie wiadomo, jak koleżanka
zareaguje i jak to się skończy.
Jeżeli nie powiem, a sprawa z czasem się wyda, koleżanka
będzie miała żal, że wiedziałam, a nie powiedziałam.
Brak lojalności?
Niechęć do mieszania się w cudze życie?
Nie wiem….Jest problemik…
Mogę powiedzieć, że to nie moja sprawa,
bo to nie moja sprawa…ale…
przypuszczam, że jakieś wyrzuty sumienia będę miała.
Zapewne, miałabym je też, gdybym powiedziała o zdarzeniu.
Człowiek chciałby zrobić coś dobrego, a nie wiadomo, co
w tym wypadku będzie dobre.

DOBROĆ TEŻ MA SWOJE ZDROWE GRANICE

Halina jest bardzo dobrym człowiekiem, takim z sercem na dłoni.
Kiedyś, w Wigilię przyprowadziła do domu starszego, brudnego
zziębniętego gościa. Pozwoliła mu się wykąpać, dała ubranie męża,
którego ten nie używał od kilku lat, zaprosiła na wigilijną wieczerzę
oraz zaproponowała nocleg do drugiego dnia stycznia.
Jej mąż był oburzony, krzyczał, że to wstyd przed rodziną i strach,
że gość kogoś okradnie. Okazało się, że starszy pan był
bardzo inteligentnym i oczytanym człowiekiem.

Gdy opuściła go żona,
nie potrafił żyć bez niej. Po nieudanej próbie samobójczej doszedł
do wniosku, że Niebo chciało, żeby żył, tylko nie wiedział po co.
Rodzina Haliny była starszym panem zachwycona. Skończyło się na tym, że
po świętach teść zabrał bezdomnego do siebie na budowę,
zaproponował stróżówkę i godziwe wynagrodzenie w zamian za pilnowanie.

Mąż wypominał jej to zdarzenie przez kilka lat.

Pewnego roku, w styczniu na dworcu, młoda dziewczyna poprosiła Roberta-
męża Haliny
o pieniądze na bilet do ciotki. Pora była późna, pociągów nie było
widać, więc para miała okazję, żeby dłużej porozmawiać. Przynajmniej
tak twierdził Robert. Dziewczyna płakała, mówiła, że uciekła z domu,
bo ojciec przyprowadził pijanego kolegę, a ten chciał ją zgwałcić.
Na policję nie poszła, bo nie chciała robić problemów rodzinie.
Utrzymywała, że ciotka ją przygarnie.
Dzwonili do ciotki, ale nikt się nie zgłaszał. Facet zaproponował,
że może zanocować u niego, bo żona w sanatorium, a poszkodowanym,
bezradnym trzeba pomagać.
W nocy przyszła do jego sypialni, żeby podziękować mu za pomoc.
Podobno wysłał dziewczynę do pokoju gościnnego, a sam zasnął.
Nie wiedział, kiedy weszła do jego łóżka.
– Nic się nie wydarzyło-powiedział, gdy wróciła żona, bo sąsiadka z domu obok
powiadomiła ją o tym, że facet przyprowadził sobie na noc nastolatkę.
Późnej okazało się, że gdy pojechał rano po bułeczki na śniadanie,
dziewczyna zniknęła wraz z 4 tysiącami złotych i pierścionkami Haliny.

Halinie nigdy śniadania nie robił, po bułeczki nie jeździł.

Sprawę zgłosili na policji. Po kilku dniach dowiedzieli się,
że dziewczyna podobny numer odstawiła
4 razy w ciągu dwóch lat. Była prostytutką, nie działała sama.
Gdy ona zabawiała się z naiwnym gościem, jej wspólnicy okradali
mieszkanie, potem szybko znikała.
Oczywiście w nocy nic się nie stało, ale facet był zarażony
rzeżączką.

Na szczęście Halina obraziła się na niego, dzięki temu, nie spotkał
jej podobny los.
Robert utrzymywał, że Halina postąpiłaby podobnie, nie zostawiłaby małolaty
samej na dworcu, w nocy.
Hmmm..zabrałaby dziewczynę do swojego łóżka? :):)

WYSTARCZY MU 5 ZŁOTYCH

Często powtarzałam, że już nic mnie nie zdziwi, jednak coraz częściej
ludzie mnie zaskakują. Na wycieczce rowerowej, odstawiłam rower, żeby
zrobić kilka zdjęć. Źle ustawiłam go na stopce, przewrócił się.
Gdy chciałam na niego wsiąść, okazało się, że spadł łańcuch.
Próbowałam go założyć, ale nigdy tego nie robiłam, więc nie za
bardzo mi szło. Usiadłam na ławce, z nadzieją, że będzie przechodził ktoś,
kto pomoże mi rozwiązać problem.
Po chwili zobaczyłam mężczyznę, albo raczej osobnika płci
męskiej, który wyraźnie kierował się w moją stronę.
– Nic dzisiaj nie jadłem, mogę liczyć na pomocną dłoń, jakieś 5 zł
na bułkę i plasterek wędliny?- usłyszałam mocno zachrypły głos.
– Dam panu 10 złotych, jeżeli założy mi pan łańcuch.
Spojrzał na moje dłonie.
– A czym się pani tak upierniczyła?
– Próbowałam założyć sama, ale nie wyszło.
– A nie, nie, do brudzenia się nie nadaję, wystarczy mi
5 złotych-odpowiedział bezczelnie, wyciągając łapy po pieniądze.


Przez chwilę stałam jak zamurowana. Osobnik ów nie chciał mi pomóc, ale
domagał się pomocy dla siebie. Nie chciał się ubrudzić za 10 złotych,
więc nie dostał nic.
Odpowiedziałam, że od tego jest opieka społeczna, tam nie będzie musiał
brudzić rąk, wystarczy wystać w kolejce.
Zaczął bluzgać, że jestem sknerą i odszedł mrucząc coś pod nosem.
Nie wiedziałam, czy, mam być zła, czy się śmiać. Sytuacja mnie rozśmieszyła,
ale byłam też zła, bo do
domu daleko, a rower niesprawny.
Z tej złości, spróbowałam jeszcze raz, umazałam się podwójnie, ale
łańcuch włożyłam na właściwe miejsce.
Zauważyłam, że nałogowo bezrobotni coraz częściej proszą
o pieniądze, bo uważają, że wszystko im się należy. W końcu
pociąg do procentów uważa się za chorobę, a biednych chorych
należy wspierać. Szkoda, że oni nie poczuwają się do dawana czegoś
od siebie. Nauczyli się tylko brać.
Podobną sytuację miałam kilka lat temu, gdy w Katowicach chciałam dojść
z dworca autobusowego, do dworca kolejowego. Prowadzi tam
prosta, ale dosyć długa droga dla kogoś, kto musi taszczyć
ciężką torbę.
Musiałam przełożyć torbę do drugiej ręki. Zatrzymałam się, żeby odetchnąć.
Podszedł do mnie dosyć młody facet. Ten również prosił o 5 złotych.
Odpowiedziałam, że dam mu 10 zł, jeżeli pomoże mi zanieść
torbę na dworzec. Odpowiedział, że nie nadaje się
do noszenia ciężarów, bo ma słaby kręgosłup.
W takim przypadku ja nie nadawałam się do dawania pieniędzy komuś,
kto ma dwie lewe ręce.
Wzruszył ramionami i odszedł.
Jestem człowiekiem życzliwym, pomagam ludziom, gdy mogę, jednak nie rozumiem
tych, którzy wyciągają ręce po pieniądze, uważając, że ktoś ma, więc
musi im dać, ale oni niczego nie muszą.
Daj im i nie dyskutuj, nie proś o nic.

*******

jhdr

KOBIETA MYŚLĄCA

A ty ciągle sama?- Zapytała fryzjerka, gdy wpadłam do niej, aby odświeżyć kolorek na włosach.

Musisz wychodzić do ludzi,
najlepiej po południu, gdy ci wszyscy mężczyźni wyśpią się
i zaczynają wychodzić na spacery. Poznasz kogoś, zabawisz się,
zakosztujesz jeszcze przyjemności życia.
Wychodzisz za wcześnie, oni jeszcze śpią.


Trochę mnie zdziwiły jej słowa. Na spacery chodzę rano, bo po
przewietrzeniu się, robię zakupy, mam więcej energii i chęci
do życia.
– Powiedz , po co mi facet, który śpi do południa?- zapytałam
z uśmieszkiem.
Dla mnie najodpowiedniejszy jest taki, który wstanie wcześnie rano,
zapuka do drzwi, poprosi, żebym otworzyła, bo chce zrobić mi
kawę do łóżka 😉

Pierwsza kawa, wypita z kimś uśmiechniętym,
kto potem pójdzie ze mną na spacer do lasu, albo w inne przyjemne miejsce,
to jest to.
Zuza uśmiechnęła się pod nosem.
– Myślisz, że są jeszcze tacy faceci? Każdego dnia wysłuchuję skarg kobiet.

Prędzej będzie gnił w łóżku, aż przyniesiesz mu kawę i śniadanie. Teraz nie ma już
prawdziwych mężczyzn, są tylko maminsynki i lenie.


W takim razie zostanę sama. Rolę służącej wielozadaniowej
pełniłam, gdy byłam młoda, wtedy żyłam dla innych. Teraz chcę żyć
dla siebie, rozwijać się, a jeżeli nie będzie nikogo, kto
jest w stanie mi towarzyszyć, sama pójdę tą drogą.
Przyzwyczaiłam się, wolę być sama niż z marudą, który będzie czekał,
aż wyprasuję mu koszulę, albo zrobię śniadanie, bo on uważa się
za pana i władcę.


– Basiu, miałaś szczęście, że poznałaś kogoś tak wspaniałego,
jak Twój mąż, ale drugiego takiego nie ma. Rzadko się zdarza, że
jedna kobieta, znajdzie w swoim życiu dwóch wspaniałych mężczyzn.
I tak możesz uważać się za wielką szczęściarę, bo przeżyłaś
piękne chwile z cudownym człowiekiem, innym nie było to dane.
Nie oczekuj niczego więcej,
pamiętaj, ile masz lat.

Cóż za dziwne rozumowanie? Przekroczyłam pewien wiek,
więc nie mogę już na nic liczyć, a żebym nie była sama, powinnam
brać pierwszego, który mnie zechce?
Dlaczego niektórzy nadal uważają, że kobieta bez mężczyzny jest
mniej wartościowa albo że koniecznie musi kogoś mieć, żeby
była szczęśliwa?
Zabrzmiało to mniej więcej tak .. Nie możesz jechać nad morze,
więc spróbuj wykąpać się w rowie
.

Może ociupinkę przejaskrawiłam, ale związek to partnerstwo,
nie targowisko, bo będę dla Ciebie miły, gdy ty będziesz
mi usługiwała, albo zrobię coś, jeżeli ty zrobisz mi śniadanie,
wyprasujesz koszulę, jeżeli będziesz siedziała w domu, gdy ja będę w pracy,
bo nie lubię, gdy wychodzisz sama.
Myślę, że moje małżeństwo było udane, bo mąż uszczęśliwiał
i rozpieszczał mnie, a ja jego. Nie było targowania się o to,
kto robi więcej, kto jest lepszy, ważniejszy, mądrzejszy itp.
Gdy miał ochotę na konkretne ciasto, nie mówiłam, że mi się nie chce,
albo, że zrobię np. jutro. Piekłam ciasto, bo chciałam sprawić mu
przyjemność.
Wszystko, co robiliśmy, wypływało z miłości, z chęci uszczęśliwienia
drugiej osoby.
Jeżeli nie mogę liczyć na podobny związek, partnerstwo, czy przyjaźń,
będę sama. Nie samotna, bo mam rodzinę, przyjaciółkę, mam kilka koleżanek
i kolegów..
Nic na siłę.


Patrz uważnie
na magię, która się dzieje,
kiedy dasz komuś
dość swobody,
by po prostu był sobą.”

***

” Nigdy nie chodziło o to, jak wygląda,
a zawsze o to, jaka jest,
zakochałbym się w niej
z zamkniętymi oczami.”

(ATTICUS)

Wybrałam te sentencje, bo podobnie patrzę na ludzi.

*****