CZERWONE FIGI

Ewelina ma sporo znajomych. Czasy mamy dziwne, ale ludzie nie lubią samotności, nawet tej we dwoje, więc zapraszają do siebie gości, potem szybka droga do rewizyty i utrzymywania ciekawych znajomości.

(TAK TWIERDZIŁA EWELINA)


Kobieta latem wyjechała z mężem, w góry do koleżanki, a miesiąc temu górale przyjechali do niej na tydzień. Wizyta była niezapowiedziana, więc Ewelina nie załatwiła sobie urlopu.
Gości zabawiał jej mąż, ona pracowała, a wieczorem przyrządzała dla nich obiad na następne dni.
Kładła się spać zmęczona, a goście z jej mężem siedzieli do północy i dłużej.
Było bardzo wesoło, ale ucieszyła się, gdy towarzystwo wyjechało. Wreszcie spokój-pomyślała,
gdy zaczęła sprzątać po znajomych.
Sprzątnęła ich pokój, gabinet męża był otwarty, więc postanowiła wytrzeć kurze i umyć podłogi.
W gabinecie znajdowało się łóżko, bo gdy mężczyzna pracował do późna, nie chciał budzić żony. (tak twierdził).
Wyciągnęła mopa spod łóżka, o końcówkę zaczepione były czerwone majtki
z numerem telefonu i napisem „Kotka”(na białej poszewce w kroku).
Zrobiła mężowi awanturę, był zdziwiony, ale postanowił udowodnić, że nic się nie stało, gdy gościli znajomych.
Zadzwonił pod podany numer. Zapytał, co mają znaczyć majtki, czy ma je odesłać.
Odpowiedziała, że zostawiła mu na pamiątkę, żeby zadzwonił, spotkają się i dokończą to, co zaczęli, gdy byli zbyt pijani na amory. Twierdził, że niczego nie pamięta, że kobieta coś zmyśla. Ona, całkiem spokojnie powiedziała, że numer ma, może go wykorzystać, albo przyjechać, gdy jej mąż będzie na wyjeździe. Podała daty, powiedziała, że ma na niego chrapkę, wysłała całusa, zamruczała i prosiła o pozdrowienie żony niedoszłego kochanka.
Ewelina spakowała kilka rzeczy, wyprowadziła się do swojej siostry w Warszawie. Dowiedziała się, że owa znajoma spała również z mężem jej koleżanki, ale ta łaskawie wybaczyła mężowi, a kocicy zabroniła zbliżać się do niego.
Zastanawia się, czy mąż zaprosi kocicę do domu, czy pojedzie do niej, ale duma nie pozwala jej na sprawdzenie, co dzieje się w jej domu. Zapewne ciąg dalszy nastąpi.

Mało ciekawa sytuacja, ale warto pomyśleć i lepiej dobierać znajomości.

SKOK W BOK

W Centrum Handlowym spotkałam koleżankę.
Nie byłam sama, ale odciągnęła mnie na bok
i zaczęła trajkotać, że mąż ją zdradza, że musi się
zemścić, że da mu popalić. Miałam jej poradzić, jak
ukarać niewiernego.
– Czy ty przypadkiem też nie masz kochanka?- zapytałam, chociaż
wiedziałam, że ma, bo kilka dni wcześniej widziałam ją
z mężczyzną, który nie był jej mężem, a bardzo namiętnie się
całowali i przytulali.
– Już wiesz??- zapytała, bardzo zdziwiona-kto jeszcze wie?
– Nie wiem, kto jeszcze wie, ale jeżeli ty masz kochanka,
a on kochankę, to dlaczego chcesz się mścić? Przecież
oboje robicie dokładnie to samo?
– Miał być w robocie, a widziałam go nad Wisłą, jak sypał
piasek na brzuch jakiejś laski.
– A co ty tam robiłaś?
– Byłam z tym swoim, ale jak ich zobaczyłam, natychmiast
uciekłam.
Zadzwoniłam do niego, że chcę porozmawiać, a on na to:
„Nie teraz kochanie, mam zebranie”. Ja mu dam zebranie, skur…l !!!
– Uważaj na słowa, bo oceniasz kogoś, a sama postępujesz podobnie.
To tak, jakbyś przeklinała na siebie.
– No dobra Basiunia, masz jakiś pomysł?
– Udawaj, że niczego nie widziałaś, nic nie wiesz, wyluzuj.
– Zgłupiałaś?! ON MNIE ZDRADZA! Mam mówić powoli i wielkimi literami-krzyknęła oburzona.

– Przecież ty też go zdradzasz. Halllooo!
– To jednak co innego!
– Żadne co innego, tylko to samo. Weź głęboki oddech, policz
do stu i spokojnie idź do domu. Udawaj, że wszystko gra
i ciesz się, że nie będziesz miała wyrzutów sumienia
z powodu swoich własnych wyskoków.

– Dlaczego miałabym mieć? Ty się masz dobrze, nikt
cię nie zdradza. A co ty byś zrobiła na moim miejscu?
– Nic.
– Jak to?
– Gdybym miała kochanka, a mój partner, czy mąż miałby kochankę,
wtedy udawałabym, że wszystko gra i buczy.
Jeżeli niewierność jest obustronna, ludzie są siebie warci.

Jemu się znudzi kochanka albo on jej. Tobie znudzi
się kochanek, albo ty jemu. Wrócisz do męża, on do
ciebie i za 20 lat będziecie obchodzili pięćdziesiątą rocznicę
ślubu, jako udane i szczęśliwe małżeństwo.
– Baśka!! Kpisz sobie? Rozwiodę się z draniem, ze mną nie tak
łatwo wygrać. Puszczę go z torbami. Brzydzę się nim.
– Tak? A co zrobicie ze swoimi zwierzętami?

Oczywiście, że ja zabieram!- Krzyknęła zdziwiona pytaniem.
– O tym zdecyduje sąd, nie ty. Zastanów się, którego chcesz, musisz wybrać.
– O Boże!!! Jednego dostanie ten gaaaad.
Chwila konsternacji…
O nie! Nie rozwiodę się, ale tak obrzydzę mu życie, że na długo
zapamięta. Zobaczysz, odechce mu się zdrad.
– No właśnie, aby do złotych godów
.

PRZYWIĄZANIE DO PSÓW SPRAWIŁO, ŻE ROZWODU NIE BĘDZIE.

PSY MAJĄ CHYBA JAKĄŚ MAGICZNĄ MOC 🙂

A poważnie rzecz ujmując, co to za małżeństwo, jeżeli kobieta może rozstać się z mężem, a nie może zostawić psa? Ile ci ludzie dla siebie znaczą? Może faktycznie rozwód byłby dla nich jakimś rozwiązaniem?

Zastanawiałam się, dlaczego większość zdradzających, nie rozwodzi się i nie bierze ślubu z kochankiem lub kochanką? Po co się męczyć, udawać, nawet spać w jednym łóżku, z kimś, kogo się nie kocha, czasem nienawidzi, brzydzi? Rozumiem wspólne kredyty, wspólny dom, małe dzieci, ale jeżeli tego nie ma, dlaczego ludzie męczą się z sobą?

*******

POPATRZ NA SIEBIE Z BOKU

    Usiadłam na dużym kamieniu. Nad Kasprowym Wierchem kłębiły się chmury. Niektóre skały spowite były mgłą. Na szczyt wjechało małżeństwo z córeczką.
Dziewczynka miała trzy, najwyżej cztery lata. Ojciec podziwiał góry, czasem nie tylko, natomiast matka, pilnowała małej Sabinki. Dziewczynka dobiegała do delikatnych barierek, które przed niczym nie chroniły. Zwykły drut, czy sznurek i kolorowe naklejki, oznaczały koniec ścieżki. Matka raz i drugi złapała córkę, zakazała biegania, ale córka nie słuchała. Za trzecim razem złapała Sabinkę i szarpnęła w kierunku ojca. Nie miała innego wyjścia, dziewczynka nie zauważała niebezpieczeństwa, była nieposłuszna.  W tym momencie krzyknęła ..ałłłłaaaa!!  jakby działa się jej krzywda.

Mężczyzna złapał córkę za rękę, ta przykleiła się do jego nogi
i krzyczała, jakby ją ktoś obdzierał ze skóry.
– Co robisz wariatko-krzyczał rozeźlony mąż na żonę-jaki dajesz
jej przykład?! Nie potrafisz kulturalnie wytłumaczyć dziecku,
że tu nie wolno biegać?! Jak ty ją wychowujesz?! Czego chcesz ją
nauczyć?! Naprawdę jesteś tak tępa?!

Dziewczynka spojrzała na matkę, uśmiechnęła jej się w twarz, po czym znowu zaczęła wrzeszczeć.
Ojciec wziął Sabinkę na ręce, przytulał, głaskał, coś mówił jej do ucha.
Kobieta nie odezwała się słowem.
***
Szkoda, że ów człowiek nie mógł zobaczyć siebie z boku. Czasem przydałaby się retrospekcja, którą można obejrzeć po powrocie do domu, na spokojnie, bez emocji.
Facet krzyczał, że matka źle wychowuje dziecko, że brak jej kultury, tymczasem sam darł się niemiłosiernie. Czego mógł nauczyć swoje dziecko takim zachowaniem?
Może tego, że nie trzeba szanować matki i jej wymagań?
Może tego, że na matkę można krzyczeć?
Może tego, że dziecko ma prawo rozrabiać, bo winą i tak obciąży się matkę?
Może cwaniactwa, żeby za pomocą płaczu zdobywać to, na co będzie miała ochotę?
Może nawet jeszcze kilku innych nieodpowiednich zachowań, ale w ten sposób, z całą pewnością nie wychowa dobrze dziecka, nie nauczy kulturalnego zachowania, ani odpowiedniego odnoszenia się do matki i do ludzi w ogóle.
Niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak ważny jest ich przykład.
Dziecko może pewnych słów, wymagań nie zapamiętać, ale z całą pewnością zapamięta to, jak ojciec traktuje matkę, jak się do niej odnosi.
Jeżeli mężczyzna kocha swoje dziecko, powinien pokazać to odpowiednim traktowaniem nie tylko dziecka, ale i matki, która je urodziła, bo krzywdząc matkę, krzywdzi również dziecko.
Cała sytuacja wskazywała na to, że ów nerwowy osobnik chciał
wychowywać żonę, nie dziecko, ale i to robił bardzo nieudolnie.

Żon się nie wychowuje, żony się kocha 🙂

Jeżeli chcesz kogoś wychowywać, zacznij od siebie.

Gdy dziecko dorośnie, taki osobnik, o złe wychowanie dziecka również oskarży matkę. Dlaczego? Dlatego, że nie potrafi spojrzeć na siebie z boku, nie widzi własnych błędów, zawsze będzie ich szukał u innych.

***

zakoch

ANONIMOWE ŚWIŃSTWA

Jak szybko mijają uczucia, gdy pojawiają się pomówienia ?
Pewna kobieta zostawiła męża, ponieważ przez kilka tygodni dostawała listy i zdjęcia, które miały świadczyć o jego zdradach.
Mąż przysięgał, że wszystko jest kłamstwem, że zdjęcia są spreparowane, ale niestety, kobieta nie wierzyła.
Uwierzyła komuś anonimowemu, komuś, kogo nie znała, komuś, kto nie potrafił oskarżać w oczy, tylko knuł za plecami.
Gdy przysięgi i błagania nie pomogły, zgodził się na rozwód za porozumieniem stron. Nie chciał rozdmuchiwać problemu.
Był dyrektorem dużej firmy, przez jakiś czas leczył serce i skołatane nerwy. Pomagała mu w tym młodziutka sekretarka,
z którą zamieszkał  po rozwodzie.

Gdy złamała nogę, postanowił wynająć opiekunkę.
Opiekunka zakochała się w nim, jak twierdziła, od pierwszego wejrzenia.
Nie wierzę w takie piorunujące uczucia, ale kobieta, chcąc rozstania obiektu swoich uczuć z Panną Złamaną Nogą, jak nazywała swoją podopieczną, szukała czegoś, co mogłoby doprowadzić do zwątpienia dyrektora, w miłość kochanki.
Twierdziła, że panna była zbyt młoda i zbyt opryskliwa, rządziła nim, a gdy pracował, ćwierkała do telefonu,  co nie świadczyło o miłości, a tylko o cwaniactwie. Uważała, że młoda sekretarka ma kogoś na boku, a dyrektor
jest dla niej bankomatem, któremu odwdzięcza się ciałem.
Szukała i znalazła, ale ku jej zdziwieniu, znalezisko świadczyło nie o zdradzie, a o potwornym charakterze dziewczyny.
Okazało się, że anonimy i zdjęcia pochodziły z jej komputera. To ona doprowadziła do rozwodu, żeby zająć się nieszczęśliwym rozwodnikiem i stać się jego zbawicielką. Udało jej się, ale nie na długo.
Mężczyzna odszedł od dziewczyny, sprzedał ich mieszkanie. Udowodnił byłej żonie, że nie oszukiwał jej ani nie zdradzał,  ale nie chciał do niej wrócić, bo jeżeli ktoś wierzy złośliwościom i pomówieniom anonimowych wichrzycieli,
a nie kochającej osobie, sam nie jest godny zaufania, a jego uczucia są co najmniej wątpliwe.

Wiele lat temu, o podobnej sytuacji, rozmawiałam ze Stasiem, młodym człowiekiem, od którego potem dostałam ciekawy list.
Zachowałam go, więc cytuję jedno szczególne zdanie:
„Gdybym był z Tobą i tysiąc osób by mi mówiło, że mnie zdradziłaś, a Ty byś powiedziała, że nic takiego nie miało miejsca…….To Tobie bym uwierzył :)”
Osobiście, starałabym się wyjaśnić sprawę, ale jeżeli ktoś
tak kocha, że  nie sprawdza wiarygodności anonimów, jest godny podziwu.
Nie wiem, czy Stasiu akurat tak by się zachował, ale jest w tym oświadczeniu coś szczególnego, bo miłość, zaufanie do partnera powinno być ponad cudzymi pomówieniami. Jeżeli ludzie zgodnie z sobą żyją, kochają się, nikt z zewnątrz nie powinien mieć mocy zniszczenia ich związku.
Miłość ma moc, której nie zniszczą słowa podłych ludzi. Chyba że to, co czujemy, nie jest miłością.
Anonimy mogą być próbą uczuć. Komu bardziej wierzysz, ukochanej osobie, czy podłemu człowiekowi,  który w buciorach wchodzi w wasze życie? Dlaczego komuś zależy na zepsuciu tego,  co wypracowywaliście przez lata?
Myślisz, że ktoś naprawdę robi to tylko dlatego, że się o Ciebie troszczy? Aż taki naiwny jesteś?

*******

NIE ZAWSZE JEST TAK, JAK CHCESZ, ALE I TO , CZEGO TERAZ NIE CHCESZ, KIEDYŚ MOŻE OKAZAĆ SIĘ BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM.

*******

zemstadiabeł