MIŁOŚĆ I KŁÓTNIE

– Wyobraź sobie, że Jaro nazwał mnie idiotką, już drugi raz w tym tygodniu -powiedzała koleżanka, skarżąc się przy tym, że długo nie wytrzyma z mężem w takim zamknięciu.
– Wytrzymałaś trzydzieści lat, więc wytrzymasz jeszcze trochę-odpowiedziałam z uśmiechem.
– Jeszcze trochę może tak, ale czuję, że kiedyś zamknę za sobą drzwi. Nie wiem, dlaczego
jeszcze tego nie zrobiłam – krzyczała   do słuchawki Czesia.
– O co wam poszło?- zapytałam, żeby obyło się bez długiego wstępu.
– Nie pamiętam o co, było dużo zamieszania, wygarnęłam mu za wszystkie lata.
– Co wygarnęłaś?- zapytałam z zaciekawieniem, bo mąż jej, według mojej wiedzy, jest człowiekiem, spokojnym, ugodowym.
– Powiedziałam, co o tym debilu myślę, co zrobię, jak nie przestanie mnie wkurzać-krzyczała coraz głośniej.
– Nazywasz go debilem i dziwisz się, że on nazwał cię idiotką?
– Powiedział mi, że moja religia jest sektą, wyobrażasz sobie? Co ty byś zrobiła?
– Jednak pamiętasz, o co się pokłóciliście?
– A tam, nie chciałam ci mówić, bo nie lubisz tych tematów, ale jak mam się czuć, jak on od rana pokazuje mi jakieś teksty świadczące o zgrozie, demonizmie i wynaturzeniu mojej wiary? Co było, to było, po co roztrząsać stare dzieje.
Nie mówię mu, że jest poganinem, skoro w nic nie wierzy. Niczego się nie boi, nie ma żadnych autorytetów, bo …
Już wiedziałam, że nie daruje mi i nie odpuści, zanim nie powie wszystkiego. Trochę to trwało. Skarżyła się na męża, psioczyła, nie szczędziła epitetów, padło nawet kilka słów o nienawiści.
W końcu zapytałam, dlaczego z nim jest, skoro czuje się jego nieszczęśliwą ofiarą.
– Bo go kocham-usłyszałam cichą odpowiedź.
– Kochasz goooo?- na chwilę mnie zatkało. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
Kocha męża, ale szuka powodów do kłótni, obraża się o każde niepasujące jej słowo, o każdy drobiazg?
– A on ciebie kocha?- zapytałam, myśląc, że usłyszę prostą odpowiedź.
– No weź Baśka, skąd mam to wiedzieć? Nie zapytam go przecież.
– Powiedz mu, że go kochasz, będzie musiał jakoś zareagować, albo powie, że też kocha, albo się wymiga od odpowiedzi i sprawa będzie jasna.
– Zgłupiałaś? Mam debilowi powiedzieć, że go kocham?
– Czesia, przecież go kochasz. Krzyczysz, że jest debilem, że nienawidzisz go, a nie potrafisz powiedzieć, co naprawdę czujesz? Opamiętaj się dziewczyno!
Przez chwilę w słuchawce zapanowała cisza, potem wrzasnęła mi do ucha…NIGDY!
Chciałam coś powiedzieć, ale się wyłączyła.
Gdy zapanowała cisza, zastanawiałam się nad zachowaniem wielu ludzi, bo
nie oni pierwsi i nie ostatni zachowują się tak głupio. Nie potrafią żyć bez siebie, ale z sobą również nie.
Dlaczego w złości nie panujemy nad językiem?
Dlaczego tak łatwo przychodzi nam obrazić kogoś, powiedzieć wiele złych słów, a nie potrafimy mówić o tym, co naprawdę czujemy?
Dlaczego nie potrafimy przerwać kłótni miłym słowem?
Dlaczego wciąż roztrząsamy stare dzieje, wypominamy głupie, nieprzemyślane słowa, a tak trudno wypowiedzieć nam….. kocham, przepraszam, chcę z tobą być…… ? Dlaczego nie skupiamy się na prawdziwych uczuciach i na tym, co jest tu i teraz, a tak często wracamy do starych, nieprzyjemnych sytuacji, które prowokują do wykłócania się
o to, co już od dawna jest historią?
Ciągle szukamy u innych słabych stron, roztrząsamy to, co nas dzieli, zamiast cieszyć
się tym, co nas łączy.
Życie jest zbyt krótkie, żeby marnować je na kłótnie, niesnaski, na wzajemne obrzydzanie sobie życia.
Powinniśmy raczej skupiać się na rozpieszczaniu siebie nawzajem, na uprzyjemnianiu sobie życia.
Trudno mi zrozumieć, dlaczego aż tak się wygłupiamy, chociaż wiemy, że kłótniami szkodzimy sobie, niszczymy nasze zdrowie i związki.

TAK JUŻ POZA TEMATEM..
Śniła mi się dzisiaj ręka, która wysunęła się zza dwóch chmur. Reszta nieba była błękitna. Ręka podawała mi trzy duże, srebrne,podłużne  klucze.
Kilka sekund patrzyłam na rękę, potem sięgnęłam po klucze i się obudziłam. Ktoś wie, co taki sen może znaczyć?:)

Kolacja-przy-świecach-Bali-e1516970327673

MASZ WYBÓR, ALBO BĘDZIESZ MIAŁ PRETENSJE DO BOGA ZA TO, CZEGO NIE MASZ, ALBO BĘDZIESZ WDZIĘCZNY ZA TO, CO MASZ .

JESTEM OBURZONA

GDZIE PODZIAŁ SIĘ ROZSĄDEK?

Nie lubię pisać o religii, polityce i koszmarnych wizjach , ale..
To, co wyprawiają ludzie w panice, nie mieści się w głowie. W takich momentach pokazujemy, jacy jesteśmy wewnątrz. Strach wyzwala w nas najgorsze instynkty.
Koleżanka opowiedziała mi o przypadku w jej sklepie. Starsza kobieta zaczęła kaszleć. Usta zakryła szalikiem, ale wystraszeni ludzie, w większości młodzi, zaczęli wykrzykiwać, że coronawirus, że zaraza, omal nie pobili kobiety. W rezultacie szturchańcami wypchnęli ją za drzwi. Sami zostali w środku.
Inny przypadek
Starszy pan jechał autobusem, kaszlał. Ludzie w panice wyrzucili go z autobusu na pierwszym przystanku. Gdy autobus odjeżdżał, starszy pan siedział na chodniku, jacyś starsi ludzie pomagali mu wstać.
Nikt z wyrzucających go osób najprawdopodobniej nie zastanowił się, co dzieje się ze starszym panem. Może jechał do lekarza? Może nie miał na taksówkę? Może jest samotny i jechał do rodziny, która mogłaby się nim zaopiekować?
Z drugiej strony, gdyby tylko pomyśleli.….
Przecież, gdy ktoś kaszle wirusy, rozprzestrzeniają się w pomieszczeniu. Ze strachu myślący ludzie powinni raczej sami wyjść ze sklepu, z autobusu. Nie wyrzucaliby ludzi, tym bardziej starszych. Więcej szacunku Drodzy Rodacy. Gdyby te osoby były zarażone, ludzie w sklepie i w autobusie byliby zagrożeni, bo z zarazkami zostali w środku.
Niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, że strach i panika osłabiają układ immunologiczny. Organizm walczy wtedy, w pierwszym rzędzie ze strachem.
Tu też wychodzi na światło dzienne wychowanie tych ludzi, brak empatii, brak poszanowania dla osób starszych i chorych, bezduszność oraz…….zwykła ludzka głupota.
Na różnych stronach czytałam też, że ludzie przychodzą do weterynarzy, aby uśpić swoje zdrowe psy, bo boją się zarażenia.
Czyżby ludzie mieli serca z kamienia? Tylko nienawiść, strach i złość?
Polacy się modlą, niby dobrze, ale jaką moc ma modlitwa, jeżeli po wyjściu z kościołów, natychmiast plują jadem? I dlaczego ludzie wierzący panikują? Czyżby ich wiara była tak wątła, że nie wierzą w moc swoich modlitw?
Trochę mnie poniosło, ale nie wiem, jak określić stopień głupoty ludzi, którzy zachowują się, jak opętani.
O tym, że w marketach kradną sobie nawzajem papier toaletowy z wózków, że biją się o ostatni płyn dezynfekujący, tylko wspomnę, bo brak mi słów. Wystraszeni ludzie zachowują się jak dzicz. Turbują starszych, dzieci i słabszych. Po trupach do celu.

Naprawdę żyjemy w cywilizowanym kraju?
Ludzie w trudnych momentach powinni sobie pomagać, okazywać troskę, bo tylko wtedy przetrwają.Takie to trudne? Naprawdę?

61657291_2197028147077541_8454449908777222144_n

IDEAŁÓW NIE MA

” Życie jest piękne ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami.
Nic nie jest doskonałe.

Pozwól, że powiem ci prawdę: nawet Bóg nie jest doskonały.
Gdyby bowiem był doskonały, to zgodnie z tym, co twierdził Fryderyk Nietzsche,
byłby martwy.
Doskonałość nie pozostawia miejsca na rozwój. Doskonałość oznacza, że wszystko
zostało zakończone, a zatem nastąpiła śmierć.
Niedoskonałość daje szansę rozwoju.
Niedoskonałość pozwala na zachwyt, powstanie nowych horyzontów,
przeżycie przygody.
Niedoskonałość oznacza, że żyjesz i życie będzie trwało.
Życie jest wieczne, dlatego twierdzę, że jest ono wiecznie niedoskonałe.
Nie ma w tym nic złego.
Zaakceptuj własną niedoskonałość, wtedy przestaniesz negatywnie oceniać siebie.
Zaakceptuj to, jaki jesteś, nie porównuj się z jakimś narzuconym ideałem.
Nie rozmyślaj, jaki powinieneś być.
To właśnie przyczyna wszystkich patologii – odrzuć to.
Dzisiaj jesteś taki, jutro możesz być inny.
Nie przewidzisz tego i nie ma sensu tego planować.
Przeżywaj dzisiejszy dzień w całym jego pięknie, z całą jego radością,
pełnią bólu, agonii i ekstazy.
Przeżywaj jego blaski i cienie.
Przeżywaj nienawiść i miłość, złość i współczucie.
Przeżywaj wszystko, co przynosi chwila.
Moje podejście polega nie na tym, żeby dążyć do doskonałości, lecz
na tym, żeby przeżywać wszystko całym sobą.
Przeżywaj całym sobą każdą chwilę, która trwa ,
i akceptuj każdą następną chwilę, która z niej wypływa.
(…)
Niech twoje samopotępienie zniknie.
Pamiętaj, kiedy masz na swój temat złą opinię, automatycznie
przenosi się ona na innych.
To trzeba dobrze zrozumieć.
Człowiek, który potępia siebie, nie może mieć pozytywnych odczuć
w stosunku do nikogo, ponieważ wszystkie swoje wady odnajduje w innych.
Wydają mi się wtedy dużo większe, budzą jego złość.
(Medytacja dla zabieganych – OSHO)
………
Wiele problemów mogłoby zniknąć z naszego życia, gdybyśmy nauczyli się
przyjmować każdą chwilę, być za nią wdzięczni, wyciągnąć z niej naukę
i czekać aż wypłynie ..w dalszą podróż.
……….
Nikt nie jest idealny, każdy ma swoje dobre i złe strony.
Jedni przyznają się do swoich słabości, inni je ukrywają.
U jednych wszystko widać jak w otwartej księdze, u innych pewnych słabości
nawet się nie domyślimy ..ale i oni nie są od nich wolni.
Nie wiesz, czy osoba przez Ciebie podziwiana nie jest w gorszej sytuacji, niż Ty, nie
znasz jej lęków ani tajemnic. Często zazdrościmy innym, nie mając bladego pojęcia
o tym, co przeżywają, jak cierpią, bo widzimy ich uśmiech, słyszymy, że
są szczęśliwi, ale to tylko aktorzy w teatrze życia.
Nie ma więc powodu, żebyśmy komuś zazdrościli, albo żebyśmy potępiali siebie za swoje słabości.

Ideałów nie ma.

blog_do_4455556_6567069_tr__4