OBSŁUGIWACZKA

JESTEŚMY NA WCZASACH,
w tych góralskich lasach…

Nie, nie w górach, ale nad morzem.
Sopot, piękne miasto nadmorskie. Turyści
zjeżdżają ze wszystkich stron świata.

Lubię obserwować ludzi, ich reakcje, przyzwyczajenia, ogólnie zachowanie.

W RESTAURACJI na śniadaniu.

Wchodzi piękna kobieta, z trochę gburowatym facetem. Oboje koło czterdziestki. On od razu rozsiada się w miękkim fotelu. Ona bierze talerz, nakłada wędliny, bułki. Co chwilę pyta
swojego pana i władcę, co jeszcze chce, ile czego. On pyta, czy tłuste, czy
ładnie wygląda, czy nie ma przerostów. Nie rusza się z miejsca, nie sprawdza,
co może mu odpowiadać tylko kręci głową.
Wreszcie ona kładzie wszystko przed swoim partnerem (o ile tak można powiedzieć).
Zaczyna nakładać jajecznicę na swój talerzyk. W tym momencie facet pyta : a kawa, gdzie:!?
Kobieta zostawia wszystko, bierze kubek, nalewa kawy, bez słowa kładzie przed nim parujący płyn.
Noo – odburknął.

Zaczął konsumować.
Dopiero wtedy pani zniewolona mogła zadbać o siebie.

Zjadła niewiele.
On życzył sobie dokładkę, więc jeszcze raz obsłużyła naburmuszeńca.

Rozumiem, że gdy kobieta zajmuje się domem, a mężczyzna pracuje, wtedy
wraca z pracy, siada za stołem, kobieta podaje mu obiad. Według mnie to całkiem naturalne. Natomiast, jeżeli oboje pracują, pracą w domu powinni się podzielić.
Tu nie ma mowy o wymaganiu obsługiwania, chyba że obsługują się nawzajem.
Śniadania może robić ta osoba, która wcześniej wstaje.
Na wczasach każdy sam powinien się obsłużyć. Wystarczy nałożyć na talerzyk i po
krzyku. Niektórzy jednak nie potrafią.

Druga para.

Pan i Pani mówiący po niemiecku.
Oboje koło siedemdziesiątki.
Zachowanie bardzo podobne.
On od razu klapnął na krześle. Ona wzięła talerzyk, nałożyła bułkę, masło
kiełbaski. Położyła przed nim. Natychmiast zaczął jeść.
Starsza pani nalewała kawę z automatu, coś się zepsuło. Jej mąż powiedział coś w rodzaju: ty zawsze musisz coś zepsuć,
ale nie przerywał sobie śniadania.
(on niczego nie zepsuje, bo nic nie robi)

Kobieta usiadła naprzeciwko męża. Spojrzał na jej talerz.
– Dlaczego nie powiedziałaś, że są pomidory i pieczarki? Co jeszcze jest?
– Nie pytałeś o pomidory, nałożyć Ci? Ile plasterków?
Siedzą, jedzą, rozmawiają.
– Ładnie tu, jedzenie dobre, czysto.
– Polki są ładne. Dlaczego ty nie nosisz długich włosów?
– Cicho!-syknęła kobieta.
– Nie bój się, oni znają tylko angielski. Przy obsłudze lepiej uważać. W restauracjach muszą znać kilka języków. Jakby rozumiała, patrzyłaby na nas.
(siedzieli w takim miejscu, że musiałam ich widzieć.
Uwagi pod moim adresem pominę).
– Jedzenie ci smakuje?- starsza pani zmieniła temat.
Sehr gut, besser als bei uns-odpowiedział pewnym głosem.
– Nie, nie lepsze od naszego, ale jak na Polaków to dobre-odrzekła.
Ajjjj!- krzyknął pan, odsuwając kawę od ust.
– Co, gorące? Nie przesadzaj, można pić.
– Gorące!
Pomyślałam, że facet spodziewa się dmuchania w kubeczek. Przeszło mi przez głowę, że jeszcze mu podmucha i nie pomyliłam się.
Kobieta zaczęła dmuchać.
Zapewne niewiele pomogło albo wcale, ale po chwili facet zaczął pić i już nie parzyło :) :)

Starszy gość szybko zjadł, potem poganiał swoją żonę. Miał pretensję, że zawsze musi na nią czekać.

To nieprawdopodobne, że osobnik płci męskiej nie potrafi sam nałożyć kilku rzeczy na talerz. Zaczyna jeść pierwszy, potem ma czelność mieć pretensje do osoby, która  później usiadła do stołu, bo musiała koło niego skakać.

Matki źle wychowują swoich synów. Obsługują ich od urodzenia, aż do żeniaczki. Potem opiekę przejmuje żona. Chyba że syneczek zostaje z mamusią, bo żadna inna nie ma ochoty niańczyć dorosłego lenia i nieudacznika.
Nie lubię tak mówić o ludziach, ale nie wiem, jak inaczej mogłabym określić takiego osobnika. Może inwalida życiowy? Chociaż, inwalidztwo to choroba, a lenistwo jest raczej cechą charakteru.

Zastanawiam się, czy tym ludziom jest dobrze, czy tylko w ten sposób funkcjonują, bo kobiety boją się stracić partnera, a mężczyźni  wykorzystują swoją przewagę.
Własna, osobista służąca i opiekunka?

Nie, żebym się czepiała, ale nie chciałabym być na miejscu tych kobiet.
O ile mogłabym zrozumieć zachowanie starszej pary, bo jednak kiedyś rodzina egzystowała w inny sposób, więc jak było na początku, tak zostało do końca, ale młodsza para, bardzo mnie zaskoczyła.

 

 

KOBIETA MA MOC

Justyna chciała jechać nad morze, Adam nad jeziora, gdzie będzie mógł łowić ryby.
Małżeństwo wykłócało się o to przez cały tydzień. W końcu Adam wykrzyczał, że on utrzymuje rodzinę, on zarabia na wszystkich, więc jego żona będzie robiła to, co on
zechce.

Od lat on rządzi pieniędzmi, on decyduje czy jego żona może sobie kupić buty, czy musi poczekać, bo on też ma potrzeby. Często jego wędki i inne akcesoria są ważniejsze od potrzeb reszty rodziny. Kobieta godziła się na takie traktowanie przez prawie dziesięć lat.

Co to znaczy, że Adam utrzymuje rodzinę? On tylko zarabia, całą resztę robi Justyna.
Ona wychowuje dzieci, gotuje, sprząta, pierze, prasuje, robi zakupy.( Za każdym razem musi dokładnie rozliczyć się z każdej złotówki)
Rozumiem, że jest jakiś podział obowiązków, to czasem ułatwia życie, ale nikt tutaj nie jest panem i nikt nie jest sługą, czy niewolnikiem. Każdy ma równe prawa, więc oboje powinni decydować o większości wydatków, bo to, że potrzebuję butów, albo dziecko potrzebuje ubranek, bo wyrosło i zakup tego jest ważniejszy od wędki, nie podlega dyskusji.
Jak można w ten sposób traktować kobietę?
Jak długo normalna, zdrowo myśląca kobieta będzie na to pozwalała?
Dlaczego kobiety w ogóle pozwalają na podobne traktowanie?

Teraz mamy wiele możliwości. Łatwiej o pracę, o wynajęcie mieszkania, czy nawet
pokoiku, gdy nie ma dzieci. Jeżeli mężczyzna nie szanuje kobiety, jeżeli dzieci
nie mają odpowiednich wzorców, wtedy cierpi cała rodzina, a w przyszłości
takie zachowanie i takie wychowanie będzie odbijało się na każdym z nich.

Można z takim osobnikiem porozmawiać, przedstawić swoje zdanie i poczekać
na reakcję. Można przy okazji powiedzieć, co zrobię, jeżeli on nie zmieni swojego podejścia do mnie i do dzieci.
Inna sytuacja przedstawia się, gdy pan i władca znęca się fizycznie nad rodziną.
Wtedy najlepiej odejść. Nie dyskutować, nie prosić, nie przepraszać.(kilka miesięcy temu
dowiedziałam się, że znajoma przepraszała męża, gdy był niezadowolony, przepraszała
również teściową, chociaż to oni robili jej krzywdę. On zdradzał, a teściowa buntowała dziecko przeciwko matce. Gdy znajoma powiedziała cokolwiek, gdy zrobiła niezadowoloną minę, albo czegoś od męża chciała, natychmiast spotykała się z reprymendą, jakby była jego niewolnicą, która nie ma prawa być niezadowolona z tego, że małżonek ma kochankę, że wraca do domu po dwóch dniach, albo nie odbiera jej telefonów).

Naprawdę jest możliwe inne życie. Kobieta potrafi wiele zdziałać, potrafi sama wychowywać dzieci, potrafi pracować, dobrze zarabiać i może być szczęśliwa. Trzeba tylko dobrze wszystko przemyśleć i działać. Jeżeli kobieta radzi sobie  z dziećmi, z wiecznie pijanym i agresywnym mężem, równie dobrze, albo i lepiej poradzi sobie, gdy od niego odejdzie.
Wiem, co mówię. Nie jesteśmy słabe i nieporadne, jak niektórzy faceci próbują nam wmawiać. Możemy walczyć o swoje szczęście i szczęście swoich dzieci. Gdy nie pozwalamy na złe traktowanie, gdy walczymy o nasze prawa, wtedy może być tylko lepiej. Nie ma się czego bać.

Najważniejszy jest ten pierwszy krok, który trzeba zrobić, żeby się przekonać, że możemy więcej, niż nam się wydaje, że jesteśmy silniejsze niż przypuszczamy.

 

PRZYJACIEL

Mąż może odejść, kochanek odejdzie, prawdziwy przyjaciel pozostaje na zawsze.
Dziwi mnie, że przyjaciele są tak bardzo niedoceniani.
Nie chodzi mi o kogoś, kogo nazywamy przyjacielem, bo popiera nas w każdej kwestii,
bo zawsze się z nami zgadza i ciągle chwali. Przyjaciel jest naszą bratnią duszą, odbijamy
się w nim, jak w zwierciadle. Mówi, gdy widzi, że nasze drogi zmierzają w złym kierunku,
postuka palcem po czole, gdy robimy głupstwa, upomina, spiera się z nami, pokazuje drugą stronę życia, otwiera oczy w trudnych sytuacjach. Najpiękniejsze jednak jest to, że ZAWSZE JEST.
Jest Ci smutno, spotkało Cię coś przykrego, dzwonisz do niego, piszesz, on odpowiada, że
zaraz będzie, żeby dać mu pół godziny, godzinę-przyjedzie, przytuli, pozwoli wygadać się, wypłakać, potem otrze łzy, pocieszy, przemówi do rozsądku. Gdy jest daleko, dzwoni, wspiera. Nie ma jego ciała, ale czujesz, że sercem jest z Tobą, że jest blisko, że myśli o Tobie.
Takie uczucia są bardzo piękne, trwałe. Mówi się, że przyjaźń damsko- męska nie ma szans
na przetrwanie, bo zawsze jedna albo druga strona chce czegoś więcej. Zgadzam się z tym, że
może nawet oboje chcą, ale potrafią powstrzymać swoje chciejstwo, gdy widzą, że jest cudownie tak, jak jest. Zgadzam się też z tym, że przyjaciela kocha się, jak kogoś najbliższego. Nie mam wątpliwości, że tak jest. Od tej miłości jednak nie żąda się ani nie spodziewa czegoś, czego spodziewamy się po miłości kochanka czy męża. Nie jesteśmy zaborczy, nie wymagamy, by przyjaciel był sam, nie okupujemy każdej jego wolnej chwili. Dajemy mu
wolną rękę, przyzwolenie na miłość, na drugą osobę, nawet na to, że kiedyś, gdy będzie chciał, odejdzie. Boli? Niekoniecznie, jeżeli wszystko odpowiednio
poukładamy sobie w głowie, przyjaciel może okazać się cudem w naszym życiu. Prawdziwy przyjaciel jest Skarbem, powinien wiedzieć, że cokolwiek zrobi, z kimkolwiek będzie, zawsze będzie bliski i kochany.

Przyjaciel to ktoś, kto zna melodię Twojego serca. Pomoże Ci ją zaśpiewać, kiedy zabraknie Ci słów”. (autor nieznany)

61916924_46265594449

LEPSZA KOCHANKA?

 

Rysiu z byle powodu krzyczy na żonę.
– Ty zawsze jakaś taka rozchechłana jesteś.
Rano nie mogę na ciebie patrzeć, weź się jakoś
ogarnij, kup sobie coś nowego , pokaż , że jesteś
kobietą , nie takim starym pantoflem!!!

Renata rozpłakała się..
Czego ten facet od niej chce?
Dlaczego każdego dnia wymyśla nowe problemy?
Dlaczego wciąż ją krytykuje?
Dlaczego już jej nie chwali? Przecież ona dobrze gotuje,
mieszkanie zawsze czyste, ubrania zawsze  wyprane , wyprasowane,
nigdy nie ma żadnych pretensji do niego.

Znajomi pary twierdzili , że facet ma idealną żonę.

Co się okazuje?

Rysiu ma kochankę.
Dziesięć lat młodsza , na spotkania przychodzi
elegancko ubrana , super bielizna ,
fryzura nienaganna , ozłocona ,  pewna siebie dama.
Trzeba dodać , że Rysio nie skąpi na to pieniędzy.
Gdy zdarzy się , że spędzają
wspólnie noc , kochanka wcześniej wstaje , biegnie
do łazienki , myje się , maluje , układa włosy.
To nic , że zajmuje jej to sporo czasu , ważne , że
Rysiu widzi tylko jej pozytywne strony.

Kiedyś Rysiu wrócił wcześniej z pracy , żona w starym
szlafroku , z maseczką na twarzy , dwoma
wałkami na grzywce.
Natychmiast otworzył paszczę , że nie może na
nią patrzeć , że ożenił się z lalką , która przeistoczyła się
w jakąś koszmarną czarownicę bez wdzięku , uroku , itp.

Wściekły trzaska drzwiami , idzie uspokoić się
do kochanki. Nie zadzwonił , postanowił zrobić jej
niespodziankę.

Kochanka otwiera drzwi, mężczyzna staje, jak wryty,  robi wielkie oczy..

Schodzony szlafrok , maseczka na twarzy , na włosach szara , sprana opaska.
Ona
natychmiast ucieka do łazienki , krzyczy , że
nie zapowiedział wizyty , miała przyjść jej mamusia , co on sobie wyobraża ,
żeby zaskakiwać ją w taki sposób!!!

Rysiu co prawda zszokowany , ale to go nie zraża..
Pyta czy może zamieszkać u niej kilku dni , bo z tą wredną,
zaniedbaną i głupią żoną już nie wyrabia.
Musi
poszukać sobie mieszkania.
Oczywiście , zgodziła się , nie mogła inaczej.
Sporo od niego dostawała  , do tego wycieczki i inne
zachciewajki…
Następnego dnia Rysiu przyniósł trochę ubrań.
Zostawił w walizce. Kochanka nie włożyła do szafy , jak
zwykle robiła żona , gdy wracał z podróży.

Gdy wrócił z pracy obiadu nie było.
Zdziwiony zapytał o posiłek , odpowiedziała , że
kuchtą nie jest ,  ale może coś zamówić.
Rysiu pochwalił ją ,  że jest pomysłowa , że w życiu nie
zginie.
Zamówili pizzę.

W koszu uzbierał się niezły stosik brudnych ubrań.
Zaczęły się kłótnie ,  że ona nie ma prywatności,
że on mlaska przy jedzeniu , nie sprząta swoich skarpetek,
w ogóle myślała , że jest inny , na poziomie , tymczasem on
chce zrobić z niej kuchtę , sprzątaczkę.

Gdy zobaczył ją pierwszy raz bez makijażu
pomyślał , że wcale nie jest ładniejsza od żony,
a codzienne poranne ryki o niedomyty prysznic
i plamy na lustrze   doprowadzały
go do szału.
Żona sprzątała za niego dosłownie wszystko , kochanka wymagała,
żeby wszystko robił sam za siebie i…za nią.

W końcu Rysiu wrócił do żony.
Kochankę ma inną , nie odwiedza jej bez uprzedzenia,
ale na żonę już nie krzyczy.
Wniosek?
Facet potrzebuje sprzątaczki , kucharki , praczki
i wielu innych rzeczy , ale do łóżka chce księżniczki,
nawet jeśli kochanka nią nie jest. Wystarczy jego wyobrażenie
o niej , nawet gdy to tylko ułuda.

Co po kilku latach od rozstania mówi Rysiu
o byłej kochance?
– Ona była cudowna , zjawiskowa ,wspaniała kobieta…och..ach…

Na prawdę? Aż taki zanik pamięci?

To nic, że okazała się inna , niż myślał. On ją wciąż podziwiał.
A co z żoną?- zapytał kiedyś kumpel.
– Co tu podziwiać?  Baba dobrze gotuje i sprząta , niech
sobie będzie…..
*********
Zastanawiające, prawda?

Człowiek wymyślił sobie, że kochanka jest lepsza , więc
w jego głowie wciąż funkcjonował jej obraz , kogoś wartościowego, pięknego , mimo, że
bez makijażu przypominała mu żonę, nie potrafiła nawet gotować. Zapomniał też , że wydzierała się na niego , że musiał od niej
uciec, bo nie potrafił pogodzić się z faktem , że jest już dorosły , że sam
może sprzątać po sobie, prasować i zmywać.
Nie doceniał , ani nie szanował żony , która go rozpieszczała.
Jego zdaniem obrączka upoważniała go do dyrygowania i wymagania.
On jest panem , ona garkotłukiem… Ot , codzienność niektórych par....

Może faktycznie,  tym wypadku, na dłuższą metę,  kochanka okazałaby się lepsza dla jego rozwoju , bo nauczyłaby go , jak dbać o porządek i jak radzić sobie bez kobiety? 😉

czarownca-316x202

ghu-196x300