ZŁODZIEJSKIE SZTUCZKI

 

Zdarzyło się  jakiś czas temu..

Dzwonek do drzwi ..
Domokrążca. Drugi tego dnia.

Wiem  , wiem , to ich praca , ale …… wystarczy pokazać
towar, podać cenę i darować sobie wszelkiego typu
manipulacje , które na mnie nie działają,
a niektórym rozwadniają mózg.
Zanim otworzył usta powiedziałam , że niczego nie
kupuję , chciałam zamknąć drzwi , ale
prosił , żebym go chociaż wysłuchała.

Słuchałam więc …

Dał mi perfumy do ręki. Powiedział , że są darmowe ,
chociaż normalnie kosztują 150 złotych , mówił , że
ma dla mnie jeszcze inną niespodziankę ,
wcisnął mi  kolejne perfumy.  Potem zapytał czy w domu jest
mężczyzna , w tym samym momencie męskie perfumy znalazły się w moich rękach.
Wiedziałam co będzie dalej , wzięłam więc pudełeczka,
weszłam do mieszkania , zamknęłam drzwi.

W końcu ..facet oznajmił na początku , że to są
prezenty niespodzianki , o kupowaniu / sprzedawaniu czegokolwiek
do tej pory nie wspomniał.

Spojrzałam przez judasza, biedak stał , drapał się po
głowie , nie wiedział , co zrobić.

Usiadł na schodach , dzwonił do kogoś , pytał
co ma zrobić , krzyczał do telefonu , że płacił nie będzie,
że tak go szkolono itd.

Stałam za drzwiami , śmiałam się 🙂
Podniósł torbę , chciał odejść.

Żal mi się zrobiło człowieka.
Wyszłam , powiedziałam , żeby się zastanowił , czy chce sprzedawać,
czy wciskać komuś kit. Jeżeli dalej będzie w ten sposób postępował , stanie się ofiarą
własnej manipulacji , bo wszystkim znajomym poradzę , żeby robili tak , jak ja.

Wystękał już mniej pewnie , że sam się z tym źle czuje,
ale tak go uczyli i to działa na ludzi , bo
gdy mają już coś w rękach , chcą to kupić,
nie za bardzo wypada im odmawiać ,
gdy on taki miły  , uśmiechnięty :))))

Przy okazji dowiedziałam się , że perfumy
są tańsze , ale większe sumy , o których opowiada na na wstępie,
robią większe wrażenie na ludziach.

Czy sprzedawanie czegoś przy pomocy
psychomanipulacji nie nazywa się
wyłudzeniem?
Jeżeli nie , to powinno się tak nazywać. To jawne oszustwo , z uśmiechem na twarzy.

Chociaż.. chyba każda reklama jest
swego rodzaju psychomanipulacją , tylko
towar nie jest wciskany tak bezpośrednio.
Człowiek ma czas pomyśleć , zdecydować , co zrobić,
a często nawet nie patrzy , nie słucha , lub szybko zapomina.

*****

Mąż przerzucał programy w tv.
– O złodziejskie sztuczki będę oglądał – powiedział, ale
okazało się , że włączył w czasie , gdy nadawane były reklamy.
Zajrzałam do pokoju , myśląc , że program będzie demaskował
złodziejskie pomysły.
– Eee reklama – stwierdziłam bez entuzjazmu.
– Reklama to też złodziejskie sztuczki, bo żadne lekarstwo nie
jest tak cudowne , jak wmawia nam się w reklamach , ani żaden
proszek tak wspaniale nie pierze – odpowiedział mąż –
Ludzie kupują produkt , w nadziei , że to ich uzdrowi,
albo dopierze stare brudy. Potem okazuje się , że
medykament nie pomógł , a proszek jest , jak każdy inny.
Słyszałaś, kobietę w sklepie? Mówiła , że kupuje kawę xx, bo polecają ją
najlepsi bariści? Obejrzała reklamę , pobiegła do sklepu , kupiła.
Jedni są podatni na psychomanipulację,  drudzy to wykorzystują.
Złodziejskie sztuczki…

10511201_1531588617127787_7702434510735718757_n-300x268

zolza-316x233

 

Albo my, albo krasnoludki ;)

– Nie pamiętam , co stało tutaj zanim kupiliśmy zmywarkę – zapytałam męża , pokazując na miejsce
pod górną szafką w kuchni.
– Nic nie stało , bo to było miejsce przeznaczone na zmywarkę – odpowiedział zdziwiony moim pytaniem.
– Dlaczego więc nie kupiłeś wcześniej tego ustrojstwa – drążyłam temat.
– Nie było po co , sam byłem , korzystałem z jednego kubka i jednego talerza.

Teraz urządzenie jest pełne i czeka na ponowne włączenie.

– Wszystko wskazuje na to , że brudne szklanki , kubki , talerze , słoiki i sterta sztućców w zmywarce jest moją sprawką. Jestem tak żarłoczna , że w ciągu trzech dni brudnymi naczyniami załadowałam ją całą.
Spojrzał na mnie. Zaczął się głośno śmiać , po czym oświadczył , że tak to właśnie wygląda. Nie inaczej.

Chyba zamontujemy kamerkę przed zmywarką, żeby sprawdzać kto i ile brudów do niej wkłada, bo
jeżeli mąż korzysta tylko z jednego talerza i jednego kubka , to chyba mamy w domu krasnoludki :))

************

glowne2920

Ptaszki ćwierkają , że mamy ostatni dzień i ostatnią noc mrozu. Ale bałwany są wesołe, więc na wiosnę trzeba będzie jeszcze poczekać 🙂

 

BŁOGOSŁAWIONE BŁĘDY

„Duchowe poszukiwanie jest po prostu
poszukiwaniem miłości do samego siebie.
Świat jest podróżą ku miłości do innych – duchowość to
podróż, która prowadzi
do zakochania się w samym sobie.”(OSHO)

****

Głupcy
Pogardzamy głupcami.
Wszyscy jednak bywamy głupcami, matołami,
tępakami i osłami i potrzebujemy ludzkiego prawa
do przejawiania w życiu głupoty, a nawet śmieszności.

Theodore Isaac Rubin

****

Po przeczytaniu pewnego listu ciągle rozbrzmiewało mi
w głowie jedno pytanie.
Co zmieniłabym w swoim życiu gdybym mogła cofnąć czas?

Myślałam o tym przez cały dzień i ciągle coś
przeszkadzało mi cokolwiek zmienić.

Mam rogatą duszę, przyciągam różne dziwne osoby,
dziwne zdarzenia.
Gdy myślałam, że zachowałam się rozsądnie, efekty tego zachowania pokazywały, że zrobiłam głupstwo i odwrotnie, gdy zdawało mi się, że ryzykownie zaszalałam, głupota okazywała się mądrym posunięciem.

Doszłam więc do wniosku, że całkowity rozsądek nie popłaca,
czasem trzeba pozwolić sobie na szaleństwo 😉

Wracając do rzeczy..     Gdybym chciała cokolwiek zmienić
w moim życiu, wszystko potoczyłoby się inaczej, bo każde
głupstwo, które zrobiłam prowadziło do pewnych sytuacji,
które z czasem dawały mi zadowolenie, nawet radość.
Nie poznałabym wielu wspaniałych ludzi, nie przeżyłabym pięknych chwil .
Nie doceniłabym
zdrowia, gdybym wcześniej nie chorowała. Nie wiedziałabym
co to jest szczęście, gdybym nie była nieszczęśliwa.
Nie nauczyłabym się wielu rzeczy, gdybym nie popełniła
wielu błędów.
Wszystko co zrobiłam prowokowało kolejne zdarzenia,
dobre lub złe, to teraz nie ma znaczenia.

Moje grzeszki i moje błędy okazały się dla mnie
błogosławieństwem.

Gdy pierwszy raz w życiu poczułam prawdziwą ciszę,
prawdziwą ciemność, do tego stopnia, że odnosiłam
wrażenie pogrążania się w nich, zapadania, poczułam też, że
tak naprawdę niewiele mi trzeba, żebym była spokojna,
zadowolona, uśmiechnięta.

Kiedyś leżałam w szpitalu, obolała, bez ruchu.
Pomyślałam, że jeżeli z tego wyjdę, już nigdy nie będę narzekała.
Wyszłam z tego, nic mnie nie boli, jestem całkowicie zdrowa,
w moim życiu zdarzają się cuda.
Czy mogę narzekać?
Co miałabym zmienić, gdybym mogła cofnąć czas?
Nie chcę cofnąć czasu.
Nie chcę być na miejscu innej osoby.
Nie chcę być inna.
Kocham życie, kocham ludzi, kocham siebie,
do nikogo nie czuję żalu, nie czuję nienawiści.
Cała reszta ma drugorzędne znaczenie.

Mogę to wyrazić jednym zdaniem…
W mojej duszy mieszka światłość, która
szybko rozprasza wszystkie mroki. ..
Albo inaczej..
Gdybym dostając róże skupiała się na kolcach,
przestałabym je przyjmować..

I tylko nie wiem,
jak udało mi się do tego dojść 🙂

Przypadek? Przeznaczenie? Karma? Nie mam pojęcia..
…..

Stojąc obiema nogami na ziemi, chcę sięgać nieba.
Niemożliwe?
A może jednak..?   Warto próbować. Co mamy do stracenia? 🙂

(Przemyślenia z 2013 roku. Dzisiaj myślę podobnie 😉

………..

00radość

 

KOCHAM SIEBIE – JESTEM SOBĄ

Od dziecka jesteśmy uczeni pokory, ustępowania innym,
działania w taki sposób, aby być akceptowanym przez
rodzinę, środowisko.
Robimy więc to, czego oczekują inni.
Czekamy na pochwały. Jesteśmy zależni od akceptacji
środowiska.
Przychodzi taki moment, że stajemy na rozdrożu,
zastanawiamy się kim jesteśmy.
Przypominamy sobie marzenia z dzieciństwa, zauważamy,
że nic z nich nie zostało.
Co się stało?
Cały czas ktoś nami kierował. Nasze pomysły
uznawano za głupie, upodobania, czy talenty, za mało
pożyteczne i niedochodowe.
Niejednokrotnie słyszeliśmy, że powinniśmy
postępować w taki sposób, żeby nikogo nie krzywdzić, żeby  mocno stąpać po ziemi, nie bujać w obłokach,
nie sprawiać nikomu przykrości.  Takiego postępowania nie można pogodzić z miłością do siebie. Gdy na pierwszym miejscu postawimy siebie zawsze ktoś może poczuć się rozczarowany, skrzywdzony..
Od dzieciństwa uczono nas, że miłość własna jest
grzechem, że powinniśmy poświęcać się innym.
Dogadzanie sobie jest grzechem.
Pożądanie kobiety/mężczyzny z którym nie jesteśmy
związani ślubem, jest grzechem.
Bezczynność jest grzechem.
Miłość do pieniędzy jest grzechem.
Samogwałt(nazwa co najmniej nieadekwatna),
jest grzechem.
Nie pójście na niedzielną mszę, jest grzechem ciężkim.
Wszędzie doszukujemy się grzechów.
Konsekwencją tego są wyrzuty sumienia, ciągłe
żale i pretensje do siebie, prawie o wszystko,
co czyniliśmy, aby chociaż troszeczkę siebie uszczęśliwić.

Gdy zastanowimy się głębiej nad takim zachowaniem
dochodzimy do wniosku, że jesteśmy totalnie źli, że
często robimy coś źle, często popełniamy grzechy.
Czujemy do siebie wstręt, chcemy być lepsi, lecz nie potrafimy.
Nie potrafimy poświęcać swoich
marzeń, czasu, energii i myśli tylko dla innych.
Nie każdy jest przecież taki jak św. Teresa.

Popatrzmy na sprawę inaczej.
W tej samej Księdze, z której wywnioskowano
że miłość własna i inne przyjemności są złe
czytamy, żeby kochać bliźniego,jak siebie samego.
Jak będziemy kochali bliźnich, jeżeli myślimy źle o sobie?
Co możemy im dać, jakie uczucia, jeżeli nie mamy serca nawet
dla siebie?

Popełniamy błędy.
Potykamy się po to, żeby
uczyć się, więc błędy są nieuniknione, są wpisane w nasze życie.

Są ludzie, którzy po każdym potknięciu szukają winnych.
Czasem znajdują winowajcę w rodzinie, szkole, pracy, a
czasem winią siebie.
Do czego to prowadzi?
Lęki, frustracje, niskie poczucie własnej wartości,
nerwice, depresje, beznadziejność.. itd, itp.

Dlaczego więc nie możemy kochać siebie?
Gdy mówię,że kocham siebie od razu słyszę, że
jestem egoistką, że mam grzech, że Bóg nie znosi
takich ludzi itd.
A kto wie kogo lub co znosi Bóg?

Dlaczego nie mamy dawać sobie prawa do
rozpieszczania siebie, do kochania siebie,
do popełniania błędów?
Czy każdy błąd jest grzechem?
Czy błędy muszą być okupowane wyrzutami sumienia,
niepokojem, frustracją, rozpamiętywaniem ich?

Daję sobie prawo do popełniania błędów.
Nad wieloma błędami przechodzę do porządku dziennego.
Nie rozmyślam o nich po nocach, nie rozpatruję
ich w kategoriach winy i kary, jaką miałabym
ponieść za coś, co uznałam za dobre, a okazało się
błędne.
Jesteśmy tylko ludźmi, nie jesteśmy doskonali.
Mamy prawo do potknięć, a nawet do głupoty.
To jest nasze życie i każdy z nas
musi przeżyć je przede wszystkim dla siebie, a potem
dopiero dla innych.
Kim będę dla innych, jeżeli nie wiem
kim jestem dla siebie?
Bo jak mam być sobą, jeżeli społeczeństwo
wymaga dopasowywania się?
A co gorsze, społeczeństwo nie przepada
za ludźmi odbiegającymi od utartych norm i obyczajów.

Społeczeństwo jako masa, chciałoby wchłonąć
odrębną jednostkę, zdusić ją, podporządkować sobie.
Większość ludzi podatna jest na tego typu manipulacje.
bo jak nazwać sposób okiełznania osobnika
innego niż wszyscy, jeżeli uczy się go, że życie
będzie łatwiejsze, że będzie tolerowany i lubiany, jeżeli nie będzie się opierał ogółowi
i nie będzie się wychylał ? Musi być grzeczny, podobny do innych, albo zostanie uznany za dziwaka lub egoistę.
Mamy do wyboru kij i marchewkę.
Słaba istota wybierze marchewkę i będzie cierpiała,  bo wyrzeknie się siebie..silna
osobowość nie pozwoli w siebie uderzać, gnębić siebie i katować psychicznie. Ale.. żeby być silnym osobnikiem, niestety trzeba popełnić wiele błędów , trzeba kochać siebie, wybaczać sobie, być tolerancyjnym wobec własnych słabości i myśleć pozytywnie…… Cieszyć się życiem.

cociniesluzy