I TAK BYWA..

Dzisiaj zdarzyła mi się fajna historia.
Stałam na głównym parkingu w mieście, kilkanaście metrów od skrzyżowania. Skrzyżowanie było zakorkowane.
Obok stanęła półciężarówka, zasłoniła mi widok na drogę. Po drugiej stronie ulicy kwitł handel, więc i tam stały samochody. Nawet bez korków trudno byłoby wyjechać. Próbowałam powoli się wychylać, miałam nadzieję, że inne samochody, widząc mnie, zatrzymają się, może ktoś będzie chciał wjechać na moje miejsce, ale nic z tego. Jeden z kierowców widząc, że wyjeżdżam, podjechał tak blisko, że jedynym możliwym  ruchem był powrót do stanu poprzedniego. Pomyślałam, że teraz nawet przed świętami ludzie nie potrafią być mili. W tym samym momencie pewna niesamowita kobieta wyszła ze sklepu, zatrzymała wszystkie samochody, kierowała ruchem, jak policjantka. Spokojnie wyjechałam, podziękowałam jej. Zrobiło mi się bardzo miło, uśmiechałam się do siebie. W końcu nie często zdarza się, że ktoś robi dla mnie coś takiego :)

Póki żyjemy, wszystko może się zdarzyć, nawet cuda. W jednym momencie może się wszystko zmienić 🙂

księżycona

PORUSZYĆ WYOBRAŹNIĘ MĘŻCZYZNY :)

Kobieta chce wyjeżdżać z parkingu. Zauważa, że po drugiej stronie
ulicy pewien pan, zaparkował pięknym, zadbanym samochodem. Nie zauważył
zakazu parkowania?
Mężczyzna widział kobietę, wchodzącą do samochodu, uśmiechnął się,
chciał odejść. Ona zorientowała się, że będzie miała utrudniony wyjazd,
bo ulica była bardzo wąska. Zawołała:
Haloo, nie zauważył pan zakazu?
– Zauważyłem, ale tu nie ma policji, nikt nie zauważy — mrugnął okiem
porozumiewawczo.
– Wolałabym, żeby pan tu nie parkował. Utrudnia pan wyjazd z parkingu.
– Droga pani — powiedział z uśmiechem — trzeba sobie jakoś radzić, prawda? – Znowu
mrugnął okiem, a uśmiech z jego twarzy nie znikał. Nie miał też zamiaru odjechać.
Nooo dobrze, jak pan chce, ale prawo jazdy mam od trzech dni, a takim
długawym samochodem jadę pierwszy raz – uśmiechnęła się i puściła mu oczko,
dokładnie tak, jak on zrobił to dwukrotnie.
Zdążyła się odwrócić i zrobić kilka kroków w kierunku samochodu, gdy
miły pan zaczął wykrzykiwać, żeby poczekała, bo on już wsiada i odjeżdża.
Mina mu zrzedła, oko przestało mrugać. Wyobraźnia zadziałała :)