NIE KRADNIJ !

O PRZYWŁASZCZANIU CUDZYCH TEKSTÓW.

Kiedyś, na starym blogu, do prawie każdego postu
dołączałam własny wiersz. Zdarzało się, że moje wiersze i posty
publikowali inni, podpisując się własnym nazwiskiem
lub nickiem.
Pewien pan napisał do mnie list z pretensjami, ponieważ
pod postem znalazł wiersz, który jego sympatia wysłała
jemu, jako własny. Przysięgała, że wiersz napisała z miłości
do niego. Mało tego, kobieta opublikowała wiersz na swoim blogu,
dedykując go owemu panu. Nie odzywałabym się, gdyby nie posądzono mnie
o plagiat, ale w takiej sytuacji poczułam chęć napisania
do kłamliwej osoby. Kobieta najpierw prosiła, żebym przyznała, że
powieliłam jej własność, ze względu na jej faceta, gdy się nie
zgodziłam przeprosiła mnie i usunęła wiersz
ze swojej strony.
Innym razem pewien mężczyzna prosił mnie o opublikowanie jego
wiersza, który zresztą uczciwie podpisałam jego nazwiskiem, potem napisał
na swoim blogu, że wiersz opublikowałam bez jego wiedzy i zgody…
Bo tak jestem nim zauroczona… Byłam w szoku. Interweniowałam, ale ów
Poeta nie zareagował.
Wiersz wykasowałam ze strony. Nie wiem, dlaczego
ludzie kradną cudze teksty i nie wiem, dlaczego Poeta kłamał,
opisując mnie, jak osobę, która publikowała coś bez jego zgody.
Jedno wiem, wszystko, co człowiek robi, wraca do niego w różnych formach.
Kradnie jedno, traci to samo lub coś lepszego.
Życie nauczyło mnie, że nie muszę się sama mścić, nie muszę namawiać nikogo
do uczciwości, ale czasem dobrze komuś przypomnieć, że uczciwość ma ogromną wartość.

Nie chcę, aby kiedyś przez nieuczciwość innych oskarżono mnie o plagiat. To dotyczy przede wszystkim Jolanty Joo Ma Pa z fb.

Zastanawiam się, jak czuje się osoba, która
kradnie teksty, publikuje jako własne, a pod pochwalnymi komentarzami
za piękny dobór słów, za wrażliwość dziękuje, jakby była autorką.

Jak się poczuje, gdy ktoś, kto teraz pisze do niej hymny pochwalne, dowie się
w jakiś sposób, że tekst jest kradziony? I nie tylko mój tekst. Nie wiem, czy to
bezczelność, czy głupota, ale nie życzę sobie, aby takie osoby
przywłaszczały sobie moje posty.

Sprawdzałam wasze komentarze i faktyczne, ta osoba ukradła kilka moich tekstów.

Niektóre ,, lekko” zmieniła,
czym całkowicie je zrujnowała. Mało tego, cudze teksty powiela w grupie, do której należy.

Internet jest jak globalna wioska, wszystko szybko się rozchodzi.
Taką kradzież nie sposób przeoczyć, gdy ma się kilku życzliwych czytelników 😉

Szkoda, że po upomnieniu nie wykasowała postów ze swojej strony. Pokazała tym brak uczciwości, wrażliwości i szacunku do innych.

Lepiej nauczyć się samemu myśleć i pisać, niż poniżać się kradzieżami, prawda?

Podążaj za tym, co Cię uszczęśliwia, a wszechświat otworzy Ci drzwi, nawet gdyby wydawało się, że wokół same ściany.” (Rhonda Byrne)

Różnica wieku

Sąsiad opowiadał mi o wspaniałej kobiecie, którą poznał przez internet.
Twierdziła, że ma 45 lat, wysyłała zdjęcia, rozmawiali przez 3 miesiące,
opowiadała mu o seksie z byłym mężem, o kupowaniu koronkowej
bielizny, upodobaniach łóżkowych, świntuszyli itp.
Była bardzo ładna, więc sąsiad nalegał na spotkanie.
W końcu się zgodziła.
Mieszkanie wypolerował, jak na święta, nawet okna umył, kupił szampana,
przygotował świece, zmienił pościel.

Podniecony i nieco stremowany pojechał po nią
na dworzec. Facet ma 60 lat, trochę się obawiał różnicy wieku i jej reakcji
na jego aparycję, mimo że wysyłał jej zdjęcia i zapewniała,
że bardzo jej się podoba.
Pociąg przyjechał, odjechał, on stał w umówionym miejscu,
kobiety nie było. Stała tylko jakaś starsza pani. Podpierała się
czarną parasolką. Uśmiechała się do niego, ale nie reagował.
Gdy zrezygnowany chciał odejść, powiedziała, żeby nie uciekał, obiecał jej
dobry seks, więc powinien dotrzymać słowa. Głos wydał mu się znajomy, ale nie dowierzał w to, co widział. Zaniemówił, stał oszołomiony.
Zapytał, czy z nią rozmawiał przez całe miesiące, zarywał noce, rano
niewyspany ( ale szczęśliwy) biegł do biura.
Potwierdziła.
Okazało się, że kobieta ma siedemdziesiąt lat.
Postukał się po głowie, dając jej do zrozumienia, że coś z nią nie tak.
– Jesteś kobieto normalna?! – krzyczał, nie bacząc na oglądających
się na niego ludzi-jesteś 10 lat ode mnie starsza?
– Jak myślałeś, że jesteś starszy o 15 lat, to ci nie przeszkadzało, a teraz
przeszkadza ci, że jestem starsza tylko o 10 lat- z wyrzutem
odpowiedziała starsza pani.
Przyznała, że wysyłała mu zdjęcia swojej córki, z obawy, że
gdyby wysłała własne, nie zainteresowałby się nią. Potem gdy już się
z sobą zżyli i prawie wyznał jej miłość, myślała, że wiek nie
będzie miał dla niego znaczenia.
Mimo wszystko zaprosił ją na kawę, porozmawiali, seks wybił jej
z głowy i zniesmaczony, rozczarowany wrócił do domu.
Przez kilka dni pisała do niego, przepraszała, ale nie odpowiadał.
Nie wiem, jak zareagowałabym na podobną sytuację, jednak nie wyobrażam sobie, że mogłabym wysłać komuś zdjęcia córki.
Rozumiem, że nawet w starszym wieku może komuś brakować seksu, ale
na takim kłamstwie daleko się nie zajedzie.


Przynajmniej mieszkanie ma wypolerowane 😉

CZERWONE FIGI

Ewelina ma sporo znajomych. Czasy mamy dziwne, ale ludzie nie lubią samotności, nawet tej we dwoje, więc zapraszają do siebie gości, potem szybka droga do rewizyty i utrzymywania ciekawych znajomości.

(TAK TWIERDZIŁA EWELINA)


Kobieta latem wyjechała z mężem, w góry do koleżanki, a miesiąc temu górale przyjechali do niej na tydzień. Wizyta była niezapowiedziana, więc Ewelina nie załatwiła sobie urlopu.
Gości zabawiał jej mąż, ona pracowała, a wieczorem przyrządzała dla nich obiad na następne dni.
Kładła się spać zmęczona, a goście z jej mężem siedzieli do północy i dłużej.
Było bardzo wesoło, ale ucieszyła się, gdy towarzystwo wyjechało. Wreszcie spokój-pomyślała,
gdy zaczęła sprzątać po znajomych.
Sprzątnęła ich pokój, gabinet męża był otwarty, więc postanowiła wytrzeć kurze i umyć podłogi.
W gabinecie znajdowało się łóżko, bo gdy mężczyzna pracował do późna, nie chciał budzić żony. (tak twierdził).
Wyciągnęła mopa spod łóżka, o końcówkę zaczepione były czerwone majtki
z numerem telefonu i napisem „Kotka”(na białej poszewce w kroku).
Zrobiła mężowi awanturę, był zdziwiony, ale postanowił udowodnić, że nic się nie stało, gdy gościli znajomych.
Zadzwonił pod podany numer. Zapytał, co mają znaczyć majtki, czy ma je odesłać.
Odpowiedziała, że zostawiła mu na pamiątkę, żeby zadzwonił, spotkają się i dokończą to, co zaczęli, gdy byli zbyt pijani na amory. Twierdził, że niczego nie pamięta, że kobieta coś zmyśla. Ona, całkiem spokojnie powiedziała, że numer ma, może go wykorzystać, albo przyjechać, gdy jej mąż będzie na wyjeździe. Podała daty, powiedziała, że ma na niego chrapkę, wysłała całusa, zamruczała i prosiła o pozdrowienie żony niedoszłego kochanka.
Ewelina spakowała kilka rzeczy, wyprowadziła się do swojej siostry w Warszawie. Dowiedziała się, że owa znajoma spała również z mężem jej koleżanki, ale ta łaskawie wybaczyła mężowi, a kocicy zabroniła zbliżać się do niego.
Zastanawia się, czy mąż zaprosi kocicę do domu, czy pojedzie do niej, ale duma nie pozwala jej na sprawdzenie, co dzieje się w jej domu. Zapewne ciąg dalszy nastąpi.

Mało ciekawa sytuacja, ale warto pomyśleć i lepiej dobierać znajomości.

SKOK W BOK

W Centrum Handlowym spotkałam koleżankę.
Nie byłam sama, ale odciągnęła mnie na bok
i zaczęła trajkotać, że mąż ją zdradza, że musi się
zemścić, że da mu popalić. Miałam jej poradzić, jak
ukarać niewiernego.
– Czy ty przypadkiem też nie masz kochanka?- zapytałam, chociaż
wiedziałam, że ma, bo kilka dni wcześniej widziałam ją
z mężczyzną, który nie był jej mężem, a bardzo namiętnie się
całowali i przytulali.
– Już wiesz??- zapytała, bardzo zdziwiona-kto jeszcze wie?
– Nie wiem, kto jeszcze wie, ale jeżeli ty masz kochanka,
a on kochankę, to dlaczego chcesz się mścić? Przecież
oboje robicie dokładnie to samo?
– Miał być w robocie, a widziałam go nad Wisłą, jak sypał
piasek na brzuch jakiejś laski.
– A co ty tam robiłaś?
– Byłam z tym swoim, ale jak ich zobaczyłam, natychmiast
uciekłam.
Zadzwoniłam do niego, że chcę porozmawiać, a on na to:
„Nie teraz kochanie, mam zebranie”. Ja mu dam zebranie, skur…l !!!
– Uważaj na słowa, bo oceniasz kogoś, a sama postępujesz podobnie.
To tak, jakbyś przeklinała na siebie.
– No dobra Basiunia, masz jakiś pomysł?
– Udawaj, że niczego nie widziałaś, nic nie wiesz, wyluzuj.
– Zgłupiałaś?! ON MNIE ZDRADZA! Mam mówić powoli i wielkimi literami-krzyknęła oburzona.

– Przecież ty też go zdradzasz. Halllooo!
– To jednak co innego!
– Żadne co innego, tylko to samo. Weź głęboki oddech, policz
do stu i spokojnie idź do domu. Udawaj, że wszystko gra
i ciesz się, że nie będziesz miała wyrzutów sumienia
z powodu swoich własnych wyskoków.

– Dlaczego miałabym mieć? Ty się masz dobrze, nikt
cię nie zdradza. A co ty byś zrobiła na moim miejscu?
– Nic.
– Jak to?
– Gdybym miała kochanka, a mój partner, czy mąż miałby kochankę,
wtedy udawałabym, że wszystko gra i buczy.
Jeżeli niewierność jest obustronna, ludzie są siebie warci.

Jemu się znudzi kochanka albo on jej. Tobie znudzi
się kochanek, albo ty jemu. Wrócisz do męża, on do
ciebie i za 20 lat będziecie obchodzili pięćdziesiątą rocznicę
ślubu, jako udane i szczęśliwe małżeństwo.
– Baśka!! Kpisz sobie? Rozwiodę się z draniem, ze mną nie tak
łatwo wygrać. Puszczę go z torbami. Brzydzę się nim.
– Tak? A co zrobicie ze swoimi zwierzętami?

Oczywiście, że ja zabieram!- Krzyknęła zdziwiona pytaniem.
– O tym zdecyduje sąd, nie ty. Zastanów się, którego chcesz, musisz wybrać.
– O Boże!!! Jednego dostanie ten gaaaad.
Chwila konsternacji…
O nie! Nie rozwiodę się, ale tak obrzydzę mu życie, że na długo
zapamięta. Zobaczysz, odechce mu się zdrad.
– No właśnie, aby do złotych godów
.

PRZYWIĄZANIE DO PSÓW SPRAWIŁO, ŻE ROZWODU NIE BĘDZIE.

PSY MAJĄ CHYBA JAKĄŚ MAGICZNĄ MOC 🙂

A poważnie rzecz ujmując, co to za małżeństwo, jeżeli kobieta może rozstać się z mężem, a nie może zostawić psa? Ile ci ludzie dla siebie znaczą? Może faktycznie rozwód byłby dla nich jakimś rozwiązaniem?

Zastanawiałam się, dlaczego większość zdradzających, nie rozwodzi się i nie bierze ślubu z kochankiem lub kochanką? Po co się męczyć, udawać, nawet spać w jednym łóżku, z kimś, kogo się nie kocha, czasem nienawidzi, brzydzi? Rozumiem wspólne kredyty, wspólny dom, małe dzieci, ale jeżeli tego nie ma, dlaczego ludzie męczą się z sobą?

*******