POMYŚL, zanim zrobisz fałszywy krok.

Jola pochodziła z rozbitej rodziny. Matka nie radziła sobie
z czwórką dzieci, mąż matki, co jakiś czas lądował w więzieniu.
Dopiero w wieku szesnastu lat dowiedziała się, że jej biologicznym ojcem
był budowlaniec, który remontował mieszkanie, gdy ojczym siedział
w więzieniu.
Często wracała do domu odurzona zbyt dużą ilością taniego wina. Matka
za każdym razem wybijała jej pijaństwo z głowy, kablem od żelazka.
To oczywiście nie pomagało, ponieważ dziewczyna była zagubiona, brakowało jej miłości.

Wraz z otrzymaniem dokumentu dojrzałości zatrudniła się w pewnym hotelu, jako
prostytutka. Nie trwało to długo, bo uciekła, gdy jeden z klientów pobił ją, uznając, że
wolno mu się w ten sposób wyżyć płacąc podwójną stawkę.

Gdy sińce i krwiaki zniknęły z jej ciała, postanowiła zatrudnić się
w jednej z państwowych firm. Wynajęła pokój u starszej kobiety.
Zachowywała się jak większość młodych kobiet w tamtych czasach.
Po pracy obiad w barze mlecznym, wieczorem kawiarnia, spacery po mieście,
a w soboty dyskoteka. Tam poznała Mariusza, dobrze sytuowanego człowieka,
starszego o dziesięć lat. Miał własne mieszkanie, samochód i dosyć pokaźne konto,
co wtedy nie było tak częste, jak dzisiaj.
Pobrali się po roku znajomości. Urodziła im się zdrowa, piękna córeczka.
Po dwóch latach następna córka. Byli szczęśliwym małżeństwem.

Kiedyś, gdy jedli obiad w restauracji, zauważył ją dawny klient.
Gdy mąż wyszedł na papierosa, mężczyzna poprosił Jolę o spotkanie. Nie zgodziła się.
Człowiek wyznaczył dzień i godzinę. Nie spotkała się z nim. Po kilku dniach
Mariusz wrócił z pracy wściekły, patrzył na nią, jakby chciał ją zabić.
Zapytał, czy prawdą jest, że była prostytutką. Przytaknęła.
Bała się odezwać, nie wiedziała, jak się zachować, żeby uspokoić męża.
Zdemolował sypialnię, wyszedł z domu, zniknął na dwa dni.
Wrócił, spakował  dziewczynki, stwierdził, że jedzie do swojej matki
na tydzień, a gdy wróci, ona ma zniknąć z jego mieszkania i życia.

Próbowała wytłumaczyć mu, że dawno z tą profesją skończyła, że kilka lat
byli szczęśliwi, że nigdy go nie zdradziła. Prosiła, żeby dał jej szansę.
Zaprowadził dziewczynki do samochodu, potem wrócił, wyzwał ją od kur.w, pobił do nieprzytomności,
trzasnął za sobą drzwiami.
Nie odeszła. Skończyła u psychiatry, leczyła się kilka lat.
Gotowała, sprzątała, zajmowała się dziewczynkami. Mąż nie rozwiódł się z nią, ale
od tamtej pory odzywał się tylko służbowo”. Każdego tygodnia zostawiał
na stole pewną kwotę na jedzenie. Gdy udało się coś zaoszczędzić, kupowała najtańsze ubrania
i buty dla siebie. Nigdy go już o nic nie poprosiła. Spała na materacu obok małżeńskiego
łóżka. Gdy dziewczynki dorosły, ojciec wyjechał z nimi do swojej matki. Została sama. Kiedyś była piękną, długowłosą, naturalną blondynką, został z niej tylko cień tamtej kobiety.
Drogo zapłaciła za nieudane dzieciństwo i głupotę młodości.

***

Wracałam z Sopotu drogą między lasami. Przy drodze stało sporo młodych kobiet, oferujących seks każdemu chętnemu. W internecie swoje ogłoszenia dają studentki, które w ten sposób dorabiają sobie, aby kupić lepsze ciuszki i kosmetyki.

Zastanawiam się, czy któraś z nich pomyślała, jak takie sprzedawanie ciała może wpłynąć na ich przyszłe życie ? Jak zniosą strach przed ujawnieniem tajemnicy?
Nie wiadomo, co przyniesie życie. Teraz raczej nie zastanawiają się nad późniejszymi konsekwencjami swoich niefortunnych wyborów.

Brak szacunku do siebie, do własnego ciała zwykle nie kończy się happy endem.

Reklamy

GRUBY I CHUDSZY

Nadwaga oznacza w pewnym sensie śmierć. Stanowi rezygnację
z elegancji, przyjemności, wdzięku, zwinności, a nawet z prawdziwej twarzy.
Jest wręcz równoznaczna z utratą zdrowia. Nadmierny przyrost wagi w istocie
blokuje funkcjonowanie najważniejszych organów:serca, wątroby, nerek.
Poza tym krępuje ruchy i czyni je ociężałymi, deformuje ciało, uniemożliwia wszelką
aktywność. Utycie jest pożegnaniem z wszelką radością, oznacza zbrzydnięcie
i przedwczesne zestarzenie się.
Schudnięcie to stanie się młodszym. To odzyskanie sylwetki sprzed lat.
To odrodzenie się do radości życia.
(artykuł z czasopisma dla kobiet z 1948 roku – z książki: Sztuka prostoty”. Autorem jest Dominique Loreau)
………….
Pamiętam czasy, gdy ważyłam 15 kilolat więcej :)) Trwało to mniej więcej ponad rok.
Nie mogłam na siebie patrzeć. Do dzisiaj zachowałam zdjęcia z tamtego roku, żeby
przypominać sobie o tym i nie powtarzać głupoty. Głównym problemem było obżarstwo, słodyczomania.

Miałam słabość do żelków i czekolady.
Gdy postanowiłam schudnąć, żeby wyglądać jak wcześniej, słodycze zastąpiłam bananami, pomarańczami i innymi owocami, aż uwolniłam się od nałogu.

Najtrudniejsze były pierwsze dwa tygodnie. Zmieniłam dietę
na lekkostrawną, jadłam dużo mniej. Każdego dnia do każdego posiłku dodawałam warzywa i jarzyny. Jedzenie kończyłam o godzinie osiemnastej. Odchudzanie trwało pół roku, ale opłacało się. Teraz od wielu lat nie
mam problemu. Ruszam się, jem niewiele i mogę spokojnie uśmiechnąć się do lustra :)

Większość kobiet twierdzi, że odchudzanie nie jest łatwe. Powtarzają, że zaczną od poniedziałku, od nowego miesiąca, albo od nowego roku. Gdy wreszcie uda im się zacząć, szybko rezygnują.
Nikt nie mówi, że  łatwo jest zrezygnować z nałogu, bo jednak z czegoś trzeba zrezygnować, ale jeżeli na szalach kładziemy nasze zdrowie i nałóg, wybór powinien być oczywisty.

***

 

ZEMSTA NIE JEST SŁODKA

Zapiekłe w złości kobiety to bardzo częste zjawisko.
(Ja bym tę zdzirę upiekła, ja bym ją zabiła, a niech jej teraz
wszystko nie wyjdzie. I w ogóle niech ich razem szlag trafi
za moją krzywdę… )
Od takich ludzi powinno się uciekać z krzykiem. Może dziwić, że z taką
panią w ogóle ktoś był i wytrzymywał. No, chyba że był taki sam jak ona.

Katarzyna Miller

Moim zdaniem…
Osoby, które przeżyły zdradę, wiedzą jak to boli, wiedzą jakie to uczucie,
gdy było się dla kogoś dobrym, gdy wiele się dla tego kogoś poświęcało, a
w zamian otrzymało się zdradę, łzy, rozczarowanie.
Nic jednak nie usprawiedliwia złorzeczeń.

Trzeba pamiętać, że nie ta zdzira go zabrała, tylko on zdradził, on odszedł.
Gdyby nie ona, znalazłaby się inna, bo on tak chciał, bo on nie chciał już
osoby, z którą do tej pory był.

Znam osoby, które przez całe miesiące są prześladowane przez byłe kobiety.
Takie terrorystki mają ułatwione zadanie, bo internet sprawia, że
macki ich zazdrości i chęć zemsty sięgają bardzo daleko.
Dochodzą do mnie wiadomości o kobietach, które piszą wiadomości
do wszystkich znajomych na fb człowieka, który je zostawił. Posuwają się
nawet do zapisywania swojego numeru telefonu, żeby potem dać upust
swojej fantazji w niszczeniu byłego ukochanego. Są niestety osoby, które wierzą
mściwym osobom, podając wiadomości dalej.

Zastanawia mnie, co taka osoba chce uzyskać, przez oczernianie byłego
partnera, kochanka, przyjaciela?
Chyba nie myśli, że mężczyzna do niej wróci?
Przypuszczam, że życie z taką złośliwą osobą nie było
łatwe, więc człowiek nie myśli o powrocie, bo to oznaczałoby zgodę
na dalsze złośliwości, wypominanie, kontrolowanie itp.

Temat bardzo oklepany, ale takie sytuacje zdarzają się bardzo często.
Może któraś z pań zastanowi się nad swoim postępowaniem, zanim uprzykrzy
komuś życie, czym dobitnie pokaże, że mężczyzna nie popełnił błędu, porzucając ją.

Kto wie, może za zakrętem czeka ktoś inny bardziej odpowiedni dla Ciebie?
Zemsta może sprawić, że nie zauważysz swojego szczęścia, gdy stanie na Twojej drodze,
bo będziesz zajęta niszczeniem komuś nerwów i zdrowia.
Życie stara się rekompensować nam różnego rodzaju niepowodzenia.
Wiem coś o tym.
Zdrada boli, ale to nie koniec świata. Może się okazać,
że ta zdrada była dla Ciebie początkiem czegoś lepszego. Chociaż w bólu i smutku
trudno zauważyć zalążek czegoś pięknego, z czasem zrozumiesz, że życie ułożyło dla Ciebie inny scenariusz. Może lepszy?

Według mnie mściwe kobiety same siebie poniżają, gdy piszą i dzwonią do znajomych swoich eks facetów.

Z takich problemów kobieta powinna wychodzić z godnością.

 

(Dla Heleny)
Pozdrawiam:)

 

OBSŁUGIWACZKA

JESTEŚMY NA WCZASACH,
w tych góralskich lasach…

Nie, nie w górach, ale nad morzem.
Sopot, piękne miasto nadmorskie. Turyści
zjeżdżają ze wszystkich stron świata.

Lubię obserwować ludzi, ich reakcje, przyzwyczajenia, ogólnie zachowanie.

W RESTAURACJI na śniadaniu.

Wchodzi piękna kobieta, z trochę gburowatym facetem. Oboje koło czterdziestki. On od razu rozsiada się w miękkim fotelu. Ona bierze talerz, nakłada wędliny, bułki. Co chwilę pyta
swojego pana i władcę, co jeszcze chce, ile czego. On pyta, czy tłuste, czy
ładnie wygląda, czy nie ma przerostów. Nie rusza się z miejsca, nie sprawdza,
co może mu odpowiadać tylko kręci głową.
Wreszcie ona kładzie wszystko przed swoim partnerem (o ile tak można powiedzieć).
Zaczyna nakładać jajecznicę na swój talerzyk. W tym momencie facet pyta : a kawa, gdzie:!?
Kobieta zostawia wszystko, bierze kubek, nalewa kawy, bez słowa kładzie przed nim parujący płyn.
Noo – odburknął.

Zaczął konsumować.
Dopiero wtedy pani zniewolona mogła zadbać o siebie.

Zjadła niewiele.
On życzył sobie dokładkę, więc jeszcze raz obsłużyła naburmuszeńca.

Rozumiem, że gdy kobieta zajmuje się domem, a mężczyzna pracuje, wtedy
wraca z pracy, siada za stołem, kobieta podaje mu obiad. Według mnie to całkiem naturalne. Natomiast, jeżeli oboje pracują, pracą w domu powinni się podzielić.
Tu nie ma mowy o wymaganiu obsługiwania, chyba że obsługują się nawzajem.
Śniadania może robić ta osoba, która wcześniej wstaje.
Na wczasach każdy sam powinien się obsłużyć. Wystarczy nałożyć na talerzyk i po
krzyku. Niektórzy jednak nie potrafią.

Druga para.

Pan i Pani mówiący po niemiecku.
Oboje koło siedemdziesiątki.
Zachowanie bardzo podobne.
On od razu klapnął na krześle. Ona wzięła talerzyk, nałożyła bułkę, masło
kiełbaski. Położyła przed nim. Natychmiast zaczął jeść.
Starsza pani nalewała kawę z automatu, coś się zepsuło. Jej mąż powiedział coś w rodzaju: ty zawsze musisz coś zepsuć,
ale nie przerywał sobie śniadania.
(on niczego nie zepsuje, bo nic nie robi)

Kobieta usiadła naprzeciwko męża. Spojrzał na jej talerz.
– Dlaczego nie powiedziałaś, że są pomidory i pieczarki? Co jeszcze jest?
– Nie pytałeś o pomidory, nałożyć Ci? Ile plasterków?
Siedzą, jedzą, rozmawiają.
– Ładnie tu, jedzenie dobre, czysto.
– Polki są ładne. Dlaczego ty nie nosisz długich włosów?
– Cicho!-syknęła kobieta.
– Nie bój się, oni znają tylko angielski. Przy obsłudze lepiej uważać. W restauracjach muszą znać kilka języków. Jakby rozumiała, patrzyłaby na nas.
(siedzieli w takim miejscu, że musiałam ich widzieć.
Uwagi pod moim adresem pominę).
– Jedzenie ci smakuje?- starsza pani zmieniła temat.
Sehr gut, besser als bei uns-odpowiedział pewnym głosem.
– Nie, nie lepsze od naszego, ale jak na Polaków to dobre-odrzekła.
Ajjjj!- krzyknął pan, odsuwając kawę od ust.
– Co, gorące? Nie przesadzaj, można pić.
– Gorące!
Pomyślałam, że facet spodziewa się dmuchania w kubeczek. Przeszło mi przez głowę, że jeszcze mu podmucha i nie pomyliłam się.
Kobieta zaczęła dmuchać.
Zapewne niewiele pomogło albo wcale, ale po chwili facet zaczął pić i już nie parzyło :) :)

Starszy gość szybko zjadł, potem poganiał swoją żonę. Miał pretensję, że zawsze musi na nią czekać.

To nieprawdopodobne, że osobnik płci męskiej nie potrafi sam nałożyć kilku rzeczy na talerz. Zaczyna jeść pierwszy, potem ma czelność mieć pretensje do osoby, która  później usiadła do stołu, bo musiała koło niego skakać.

Matki źle wychowują swoich synów. Obsługują ich od urodzenia, aż do żeniaczki. Potem opiekę przejmuje żona. Chyba że syneczek zostaje z mamusią, bo żadna inna nie ma ochoty niańczyć dorosłego lenia i nieudacznika.
Nie lubię tak mówić o ludziach, ale nie wiem, jak inaczej mogłabym określić takiego osobnika. Może inwalida życiowy? Chociaż, inwalidztwo to choroba, a lenistwo jest raczej cechą charakteru.

Zastanawiam się, czy tym ludziom jest dobrze, czy tylko w ten sposób funkcjonują, bo kobiety boją się stracić partnera, a mężczyźni  wykorzystują swoją przewagę.
Własna, osobista służąca i opiekunka?

Nie, żebym się czepiała, ale nie chciałabym być na miejscu tych kobiet.
O ile mogłabym zrozumieć zachowanie starszej pary, bo jednak kiedyś rodzina egzystowała w inny sposób, więc jak było na początku, tak zostało do końca, ale młodsza para, bardzo mnie zaskoczyła.