16. Troska o dziecko – jedyny obowiązek

  Gdy rodzi się dziecko, kobieta, która odbierała poród
w domu, nie oznajmiając o płci dziecka, prosi jedynie
wojownika o mleko dla matki wymieszane z krwią krowy
(jeżeli na świat przyszła „ona”) lub byka( w przypadku
narodzin chłopca).
Zaczyna się dla matki „święty czas” (…)
Kobieta ubrana na czarno (kolor obecności boga Lengai
Narok – ‚Bóg Czarny’), siedząca w głębi domu , w swoim
„pokoju”, wraz z nią ta, która będzie jej pomagać.
Nie opuści domu przez kolejnych sześć miesięcy. Wszystkie
sprawy związane z prowadzeniem domu i krowami
zostają przejęte przez innych.

Jej jedynym obowiązkiem jest troska o dziecko.

Przez kolejne miesiące nie będzie obcinać włosów,
ani sobie, ani dziecku. To znak tej  „inności”,  przynależności
do innego świata.
To ona znajduje się w jego centrum ,
bo stała się źródłem życia. Moja znajoma
uśmiecha się… (…)
(„Opluty przez Boga ” – ks. Arkadiusz Nowak )
*****
Uważamy , że jesteśmy lepsi od ludzi żyjących gdzieś
w Afrykańskich wioskach, bo zdaje nam się, że
jesteśmy (w przeciwieństwie do nich) uczeni,
oświeceni, bardziej cywilizowani.
Ale gdyby się głębiej zastanowić,
można dojść do wniosku, że cywilizacja nas wyniszcza.
Zatracamy się w tym , co sztuczne, co wytworzone
przez ludzi , maszyny. Gubimy swoją przynależność do
natury, instynkt jakby obumierał. Niszczymy
nasze środowisko naturalne, na rzecz nowoczesności.
Nie zastanawiamy się, ile na tym tracimy.

Po porodzie musiałam zrezygnować z pracy, bo
firma upadała, a tworząca się z niej spółka prywatna
dyktowała nowe warunki.

Wymagano, żebym 3 miesiące
po porodzie zostawiła dziecko i wróciła do pracy.
Matka nic nie znaczy i dziecko traci ważność,
gdy trzeba zarobić na utrzymanie rodziny.
Korporacje są bezduszne.
Mamy jakąś namiastkę prawa  do opieki nad dzieckiem,
nazywamy to urlopem macierzyńskim,
ale to wszystko za mało ,żeby zająć się dzieckiem.
Rodzina też często nie kwapi się, żeby pomóc
matce i dziecku. Mąż idzie do pracy, kobieta musi się
zająć dzieckiem, domem, obiadkami, praniem, prasowaniem.
Nie ma zmiłuj- jak mawiają niektórzy.
A przecież ona pierwsza potrzebuje pomocy.
U Masajów wszystko jest zorganizowane i dopięte
na ostatni guzik.
Matka ,przez kilka miesięcy,
poświęca się tylko dziecku. I to mi się podoba,
bo jest dobre dla wszystkich.

Oczywiście, że nie zamieniłabym życia tutaj,
w małym miasteczku, na życie w Afryce, ale warto
pomyśleć o niektórych ułatwieniach
dla matek, które będą rodziły.
Jaki teraz mają wybór?
Albo klepać biedę, albo iść do pracy, zostawić
dziecko gdzieś w żłobku, albo pod opieką opiekunki..obcej
kobiety.
Dobrze, gdy pomoże rodzina, ale z doświadczenia wiem,
że nie zawsze i nie wszystkim jest tak różowo,
jakby się wydawało.

*****

dziecko-afryka-