KOCHAM SIEBIE – JESTEM SOBĄ

Od dziecka jesteśmy uczeni pokory, ustępowania innym,
działania w taki sposób, aby być akceptowanym przez
rodzinę, środowisko.
Robimy więc to, czego oczekują inni.
Czekamy na pochwały. Jesteśmy zależni od akceptacji
środowiska.
Przychodzi taki moment, że stajemy na rozdrożu,
zastanawiamy się kim jesteśmy.
Przypominamy sobie marzenia z dzieciństwa, zauważamy,
że nic z nich nie zostało.
Co się stało?
Cały czas ktoś nami kierował. Nasze pomysły
uznawano za głupie, upodobania, czy talenty, za mało
pożyteczne i niedochodowe.
Niejednokrotnie słyszeliśmy, że powinniśmy
postępować w taki sposób, żeby nikogo nie krzywdzić, żeby  mocno stąpać po ziemi, nie bujać w obłokach,
nie sprawiać nikomu przykrości.  Takiego postępowania nie można pogodzić z miłością do siebie. Gdy na pierwszym miejscu postawimy siebie zawsze ktoś może poczuć się rozczarowany, skrzywdzony..
Od dzieciństwa uczono nas, że miłość własna jest
grzechem, że powinniśmy poświęcać się innym.
Dogadzanie sobie jest grzechem.
Pożądanie kobiety/mężczyzny z którym nie jesteśmy
związani ślubem, jest grzechem.
Bezczynność jest grzechem.
Miłość do pieniędzy jest grzechem.
Samogwałt(nazwa co najmniej nieadekwatna),
jest grzechem.
Nie pójście na niedzielną mszę, jest grzechem ciężkim.
Wszędzie doszukujemy się grzechów.
Konsekwencją tego są wyrzuty sumienia, ciągłe
żale i pretensje do siebie, prawie o wszystko,
co czyniliśmy, aby chociaż troszeczkę siebie uszczęśliwić.

Gdy zastanowimy się głębiej nad takim zachowaniem
dochodzimy do wniosku, że jesteśmy totalnie źli, że
często robimy coś źle, często popełniamy grzechy.
Czujemy do siebie wstręt, chcemy być lepsi, lecz nie potrafimy.
Nie potrafimy poświęcać swoich
marzeń, czasu, energii i myśli tylko dla innych.
Nie każdy jest przecież taki jak św. Teresa.

Popatrzmy na sprawę inaczej.
W tej samej Księdze, z której wywnioskowano
że miłość własna i inne przyjemności są złe
czytamy, żeby kochać bliźniego,jak siebie samego.
Jak będziemy kochali bliźnich, jeżeli myślimy źle o sobie?
Co możemy im dać, jakie uczucia, jeżeli nie mamy serca nawet
dla siebie?

Popełniamy błędy.
Potykamy się po to, żeby
uczyć się, więc błędy są nieuniknione, są wpisane w nasze życie.

Są ludzie, którzy po każdym potknięciu szukają winnych.
Czasem znajdują winowajcę w rodzinie, szkole, pracy, a
czasem winią siebie.
Do czego to prowadzi?
Lęki, frustracje, niskie poczucie własnej wartości,
nerwice, depresje, beznadziejność.. itd, itp.

Dlaczego więc nie możemy kochać siebie?
Gdy mówię,że kocham siebie od razu słyszę, że
jestem egoistką, że mam grzech, że Bóg nie znosi
takich ludzi itd.
A kto wie kogo lub co znosi Bóg?

Dlaczego nie mamy dawać sobie prawa do
rozpieszczania siebie, do kochania siebie,
do popełniania błędów?
Czy każdy błąd jest grzechem?
Czy błędy muszą być okupowane wyrzutami sumienia,
niepokojem, frustracją, rozpamiętywaniem ich?

Daję sobie prawo do popełniania błędów.
Nad wieloma błędami przechodzę do porządku dziennego.
Nie rozmyślam o nich po nocach, nie rozpatruję
ich w kategoriach winy i kary, jaką miałabym
ponieść za coś, co uznałam za dobre, a okazało się
błędne.
Jesteśmy tylko ludźmi, nie jesteśmy doskonali.
Mamy prawo do potknięć, a nawet do głupoty.
To jest nasze życie i każdy z nas
musi przeżyć je przede wszystkim dla siebie, a potem
dopiero dla innych.
Kim będę dla innych, jeżeli nie wiem
kim jestem dla siebie?
Bo jak mam być sobą, jeżeli społeczeństwo
wymaga dopasowywania się?
A co gorsze, społeczeństwo nie przepada
za ludźmi odbiegającymi od utartych norm i obyczajów.

Społeczeństwo jako masa, chciałoby wchłonąć
odrębną jednostkę, zdusić ją, podporządkować sobie.
Większość ludzi podatna jest na tego typu manipulacje.
bo jak nazwać sposób okiełznania osobnika
innego niż wszyscy, jeżeli uczy się go, że życie
będzie łatwiejsze, że będzie tolerowany i lubiany, jeżeli nie będzie się opierał ogółowi
i nie będzie się wychylał ? Musi być grzeczny, podobny do innych, albo zostanie uznany za dziwaka lub egoistę.
Mamy do wyboru kij i marchewkę.
Słaba istota wybierze marchewkę i będzie cierpiała,  bo wyrzeknie się siebie..silna
osobowość nie pozwoli w siebie uderzać, gnębić siebie i katować psychicznie. Ale.. żeby być silnym osobnikiem, niestety trzeba popełnić wiele błędów , trzeba kochać siebie, wybaczać sobie, być tolerancyjnym wobec własnych słabości i myśleć pozytywnie…… Cieszyć się życiem.

cociniesluzy

Reklamy

18 uwag do wpisu “KOCHAM SIEBIE – JESTEM SOBĄ

  1. Po to wszystko jest grzechem żebyśmy cierpieli. Wyrzuty sumienia prowadzą prosto do kościoła , do spowiedzi, co sklania do obiecanek że będziemy lepsi, poprawimy się, wrzucimy na tacę żeby jakoś odkupić swoje grzechy.

    Polubienie

    1. Janusz pieniędzmi grzechów nie odkupisz, chociaż niektórzy w to wierzą, ale prawdą jest, że człowiek obciążony grzechem nie czuje się zbyt dobrze, szuka pomocy, wreszcie idzie do spowiedzi, dostaje rozgrzeszenie i…. znowu robi to samo. To znowu obciąża jego sumienie i znowu idzie do spowiedzi, albo gryzie się przez dłuższy czas, co w jego oczach jest poniżającą porażką. Czuje się z tym źle, ale nie umie nad tym zapanować. To prowadzi do smutku, frustracji, chorób. Ciężko jest wybaczyć samemu sobie. Często odnoszę wrażenie, że jesteśmy mniej miłosierni wobec siebie, niż wobec innych. Prędzej Bóg nam wybaczy, niż my wybaczymy sami sobie 🙂

      Polubienie

      1. Grzech gryzie, jak rak. Jak mam byc sobą, gdy każdy mój ruch jest falszywy i zły? zawsze musze się kajac i myśleć co inni pomyślą albo za kogo mnie wezmą. Szczegolnie w zakładzie pracy, szef, współpracownicy, żona.

        Polubienie

        1. Januszu właśnie o tym napisałam. Trzeba mieć odwagę robić swoje i nie bać się opinii innych. Ni kajać się, bo coś Ci nie wyszło, albo komuś się nie spodobało. To ich sprawa. Z szefem niestety trzeba ostrożnie, ale chociaż w domu można być sobą i zachęcać do tego innych. Z drugiej strony, w pracy często zachowywałam się po swojemu i po pierwszym niezadowoleniu wszyscy przyzwyczaili się do mojej inności. Czasem uważali mnie za dziwaczkę, ale dzięki temu więcej mogłam , nie musiałam naginać się do oczekiwań innych. Poza wymaganiami pracodawcy, ale tylko tymi związanymi z pracą zawodową. Ciężko jest tylko na początku.Spróbuj:)

          Polubienie

          1. Chcesz powiedzieć, że nie mam się wszystkimi przejmować? Wyobrażasz sobie , jakie zaraz będzie kręcenie nosami , krzywe patrzenie i etc? Szef i baby obrzydza mi życie. Mowie jak jest. Bez ustepstw żaden mężczyzna nie wyżyje. Ha ha dopiero teraz uświadomiłem to sobie.

            Polubienie

            1. Janusz to jest największy Twój problem.. Wyobrażasz sobie coś, co Twoim zdaniem może się stać i nie jest to nic dobrego. Często strach przed czymś, co być może nie zaistnieje paraliżuje swobodne zachowanie, zgodne ze swoim sumieniem i potrzebami 🙂

              Polubienie

    1. Dokładnie tak Adamie, ale żeby być naprawdę lepszym trzeba być sobą, kochać siebie i dbać o siebie. Jeżeli robimy coś, dla samego poklasku, wtedy zmiany nie nastąpią wewnątrz nas , a o to przede wszystkim chodzi, prawda?:)

      Polubienie

    1. Z grubsza masz rację Ariadno, ale nie zawsze się sprawdza, bo inni zawsze mogą się czuć pokrzywdzeni tym, że bardziej zajmujemy się sobą niż nimi. Tym bardziej, gdy wcześniej byli przyzwyczajeni do tego. Jeszcze się taki nie urodził, żeby każdemu dogodził 🙂
      Miłego wieczoru 😉

      Polubienie

  2. Pierwsze wrażenie, jak chce mieć codziennie obiad na stole i czyste skarpety, muszę zapomnieć o byciu sobą. Po przerobieniu tematu tematu wszystko stało się jasne, – naucz się pokazywać bliskim że masz prawo do własnego Szczęśliwego życia, bez względu na ich poglądy. To samo zastosuj w relacjach, gdy chodzi o potrzeby bliskich i ich stawianie własnej osoby na pierwszym miejscu. Pokaż im , jak to robić a wszyscy będziecie Szczęśliwi. Cześć.

    Polubienie

    1. Ładnie powiedziane Jurku:) Dbaj o siebie, pozwól innym na to samo, ale..wspierajcie się, wybaczajcie sobie, spróbujcie zrozumieć siebie nawzajem. Życie może być o wiele łatwiejsze, gdy w związku jest miłość i zrozumienie:)

      Polubienie

  3. Uważasz że nie powinienem przewidywać ? Nie masz pojęcia ile problemów można przewidzieć, dzięki temu zaoszczędzić nieprzyjemności. To sztuka, nie ulomność, jak sugerujesz. Jest trochę strachu ale tylko takiego żeby nie narazić się na ciche dni. Ha ha!

    Polubienie

      1. Janusz, a pomyślałeś ile mogłeś stracić przez negatywne myślenie, przewidywanie nieprzewidywalnego i tchórzostwo? Tego się nie dowiesz, bo nie spróbowałeś 🙂
        U mnie wszystko gra i normalnie wpisuję jedno pod drugim. Nic nie poradzę, odpisuj, jak teraz. Znajdę odpowiedź ;):)

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s